
Wody przybywa, fala kulminacyjna się zbliża. Muszę przyznać, że wezbrane wody Wisły wyglądają dosyć przerażająco, co gorsza wody jeszcze przybywa. Byłem w tym samym miejscu pół godziny temu (kilka minut po 22) i wody było jeszcze więcej. Kulminacja ma być jutro wieczorem lub w nocy. Na pewno spróbuję się jutro wybrać w to samo miejsce.

Fotka w oczywistej pozycji siedzącej na dupie
Właśnie wróciłem z wypadu na narty. Uparłem się na dechę i wyszło na to, że był to błąd. Pierwszy raz w życiu miałem snowboarda na nogach, bo wydawało mi się, że skoro sporo jeździłem na deskorolce to decha będzie w sam raz dla mnie. Oczami wyobraźni widziałem jak zjeżdżam z ogromną prędkością z samego szczytu, wyprzedzam wszystkich a na dole każdy chce sobie ze mną zrobić zdjęcie. Dupa. Do tego nadgarstki i łokieć. Wszystko mnie boli. Średnio leżałem co 3 metry, co daje liczbę ponad 730 upadków na trasie. Masakra. Po pierwszym, półtoragodzinnym zjeździe, (w czasie którego raz udało mi się zaliczyć taką glebę, że pokazały mi się gwiazdki) stwierdziłem, że to pieprze i poszedłem wymienić wypożyczoną deskę na narty. Było zajebiście, chociaż miałem kilkuletnią przerwę w jeżdżeniu na nartach. Na szczęście w końcu ją przerwałem. Nogi mam ugotowane, w czasie zjazdu myślalem, że mi spłoną, bolą mnie wszystkie mięśnie (nawet te, o których istnieniu nie wiedziałem), co gorsza spodziewam się jutro zakwasów i związanego z tym bólu, który siłą i intensywnością przypomina wirujące ostrza wrzynające się w uda. I całą resztę. Ale i tak jestem maks zadowolony :D Dopiero jutro będzie gorzej!
Ilustracja to wspaniałej jakości fota z ajfona 3G. Prosto z „puszki” :D
Aaaa… no i jeszcze jedna zajebista rzecz – nie ma to jak mieszkać godzinę drogi od takich tras narciarskich. Dzięki temu nie musiałem dziś brać wolnego, bo pojechaliśmy ekipą z fabryki po pracy. No, urwaliśmy się ciutkę wczesniej. Koszty: 28zł wypożyczenie sprzętu, 40zł karnet na 3h, na paliwo pewnie po 15zł. Wrażenia i ból dupy – bezcenne :D
Najnowsze komentarze