
Pierwsza fotka fajnie ilustruje to co sobie pomyślałem wczoraj z samego rana, kiedy to nastąpiła zmiana kodu i wskoczyła mi trójka na początek. Stało się, przekroczyłem trzydziechę i młodszy nie będę. Co prawda wysiąść z tego pociągu nie sposób, to jednak z drugiej strony, tak na prawdę, nic się nie zmieniło od wczoraj i czułem się dokładnie tak samo jak dziś i rok temu. Nigdy nie przywiązywałem wagi do swoich urodzin i wieku skupiając się na tu i teraz, na samopoczuciu i takich innych rzeczach, jednak chyba po raz pierwszy czuję upływający czas. Trochę to dziwne jak dla mnie ;-) Rzekłbym nawet, że na maksa dziwne ;-) Bo to jest tak, że chociaż dziś nie różni się zbytnio od przedwczoraj, to jednak wiem, że przedwczoraj już nie wróci. ;-)

AAAALLLLEEEEE chyba mam to gdzieś. Do czterdziechy daleko i jeżeli blożek przetrwa, a znając moje zapędy jest na to szansa, chociażbyście mnie przestali czytać, to na pewno napiszę jak się czuje człowiek z czwórką z przodu ;-) Mam nadzieję że nie będzie mnie strzykać z boku ;-) A jak będzie to nie za bardzo i nie przeszkodzi mi to się czuć tak jak się czuję teraz i 10 lat temu, kiedy byłem przekonany, że małżeństwo to abstrakcja i w każdy piątek szedłem na imprezę. W sobotę też. No i w tygodniu ;-)

Natomiast odnośnie tradycji (trudne słowo ;]), ostatnia fotka to taka powtórka z rozrywki, oryżinal, zrobiony niecałe 2 lata temu, można znaleźć TUTAJ.
Carpe diem ;-)
Poza tym, chyba nie ma lepszej rzeczy, niż spędzenie urodzin w Tatrach, conie? ;-)
Kategorie:2010, krajobraz, Prywata Tagi:Chochołowska, dolina, góry, Gubałówka, kolejka, pociąg, Tatry, trzydziestka, Zakopane

Liczyłem na zajefajną pogodę, ale się przeliczyłem. I to na tyle, że nawet nie zobaczyłem Tatr do porządku. Mgła jak cholera, za to turystów jakby mniej, chociaż moje nieulubione Krupówki oblężone tak, że nie da się przejść. Na szczęście jutro wyruszamy na szlak, czyli będę mile świetlne od Krupówek. Oczywiście jak pogoda nie pokrzyżuje nam planów…

Wiercipięta ze mnie straszny i najchętniej bym gdzieś poleciał zwiedzać świat. Ale to dopiero po powrocie z Tatr, rano startujemy, może uda się nie trafić w korki… Mam nadzieję… ;)

Dziś nie będę smucił ;-) Dawno nie byłem w Tatrach, nad czym mocno ubolewam, bo jak raz do roku nie wyskoczę na tatrzański szlag, to trafia mnie szlag ;-)

Fotki z akcji ratunkowej TOPR na Morskim Oku. Akurat schodziliśmy z Czarnego Stawu pod Rysami kiedy nadlecieli. Pilot magik – lądował między drzewami.

Marzy mi się zrobienie reportażu z jakiejś akcji TOPRu ;-) Może się kiedyś uda.

Zdjęcia zrobiłem w lipcu 2007 i prawie o nich zapomniałem, przypomniało mi się w sobotę, kiedy usłyszałem, że GOPR obchodzi swoje 100 urodziny.

Wróciliśmy do domu, nie będę już nikogo męczył widoczkami. Ostatnia seria z Kościeliska


Mnie się to skojarzyło z czachą i wodą wypływającą z oczodołów ;D

Prawie jak w Nowej Zelandii ;) Za skałą spotkaliśmy krasnoluda bez topora ;-)

Przy schronisku tłumy, masa ludzi i kolejka do baru jak cholera. Na miejscu bez rewelacji – Okocim. I to za 7 babilonów. Zgroza!

Demoniczna część wycieczki, wieje grozą od owieczek i lasu ;-)

evil

Z serii „na deser”: Pasterz i Owieczki.
Najnowsze komentarze