Archiwum

Posty oznaczone ‘śnieg’

Tak po prostu.

Luty 26th, 2009 Brak komentarzy

Ciąg dalszy wątku Muzeum Górnictwa. Miejsce jest to samo, widok w drugą stronę.

Muzeum górnictwa

Luty 16th, 2009 Brak komentarzy

Ostatnio pisałem, że mam zajob i mało czasu na cokolwiek. Wiele się w tej materii nie zmieniło. Nałożyło się na nie kilka rzeczy i nawet niedzieli nie spędziłem tak jakbym chciał. W tygodniu dalej zasuwamy po godzinach (szczytne cele wyższe ;]), dodatkowo w czwartek odpadły nam drzwi z wynajmowanej lodówki w wynajmowanym mieszkaniu. Jak mawiają górale z Kaledonii – szyt hapenz. Okazuje się jednak, że najprostsza operacja świata pod tytułem kupujemy nową a starą teleportujemy tym samym transportem do utylizacji nie wchodzi w grę, bo lodówka nie jest nasza i właścicielka nie chce jej spisywać na straty. Historia jest nieco dłuższa. Same drzwi szwankowały w od momentu, w którym się tam wprowadziliśmy, ale myślałem, że ten typ tak ma (dosyć stara Amica). Koniec końców drzwi się dosłownie rozsypały na dole i nie wiem czy jest sens je naprawiać.

Druga sprawa jest taka, że z uwagi na specyficzną kuchnię (a raczej jej rozmiar) nie jest tak prosto kupić lodówkę, która by pasowała, bo nie chcemy byle czego tylko sprzęt, który spełnia określone przez moją lepszą połówkę wymagania. Efektem jest niedziela za kółkiem i jazda od marketu do marketu. Pomijając kilkuset złotowe różnice w cenach pomiędzy marketami do sprzedaży wystawione są często sprzęty „macane”, w których mnóstwo* razy były otwierane drzwi i wysuwane wszystkie szufladki. Używki nie chcemy.

Sobota natomiast (Walentynki) upłynęły mocno pod znakiem celów wyższych (żon) i pracy na dyżurze (od 7 do 19). Dostałem za to zajebisty prezent od żona – książkę Kapuścińskiego „Rwący nurt historii”. Wciąga! Uwielbiam sposób patrzenia na świat i podejście do historii pana Kapuścińskiego. Szkoda, że nic więcej już nie napisze :(

W niedzielę udało mi się wyskoczyć dosłownie na 25 minut (z czego 10 minut na dojazdy) i zrobić parę zdjęć. W zasadzie pstryków. Taki wypad relaksacyjny, do miejsca, które podobno ma być muzeum górnictwa. Rzut beretem od miejsca w którym mieszkam. Dosłownie parę minut piechotą.

Weekend obfitował w opady śniegu, zakręty na ręcznym, bieganie po marketach i grzebanie w serwerach, trochę w walentynki i mało w focenie.


Tak kombinuję jak obiekt nie mieści się w kadrze…

* ludzie otwierają i zamykają drzwiczki po kilka razy jakby to było coś dziwnego, że się otwierają. Szufladki w niektórych lodówkach były już „nieco” sfatygowane.

Flash mob w Silesii

Styczeń 31st, 2009 3 comments

Na event pod tytułem „frozen people” przyjechałem w zasadzie w ostatniej chwili, niecałą minutę przed tym zanim się zaczął. Flash mob trwał 3 minuty i… no hym… chyba mało kto go zauważył. Miała to być kopia imprezy z Grand Central – link – ale nie podskoczyła jej do pięt.

Flash Mob - Silesia City Center

Na szczęście znowu wróciła śnieżna zima. Pięknie :)

Zima Nomi

To by było na tyle w ostatnim wpisie w styczniu. Jutro luty – dobry miesiąc, bo nie trzeba tyle czekać na wypłatę ;)

Śnieżnie

Styczeń 14th, 2009 3 comments

Zdjęcia zrobiłem jakoś odruchowo, bez zastanawiania się i kombinowania. Chyba dlatego, że lubię śnieżną zimę, kiedy pada śnieg i przykrywa ten cały syf leżący za oknem. Zima jest fajna nawet kiedy muszę odśnieżyć samochód. No chyba, że się spieszę ;-)

Panewniki

W mieście nie jest już tak ekstra. Na drogach śnieg momentalnie zamienia się w czarną papke, ale jazda samochodem po śniegu to zabawa pierwsza klasa, szczególnie kiedy jest pusto na drodze i można się trochę pobawić, albo pokręcić bączki na jakimś parkingu.

Wesołe Miasteczko

Jednak ostatnio mam ochotę olać samochód i jeździć do pracy autobusem. Mam wrażenie, że dużo tracę jeżdżąc zamknięty w puszce spod domu prosto pod drzwi fabryki. Mijają mnie tysiące kadrów, setki zdarzeń, gestów i ludzi. Pewnie trochę przesadzam, bo tylu nie widuję biegając po mieście, ale może zacznę zauważać coraz więcej i więcej. W końcu o to w fotografii chodzi – żeby zauważać.

Siemce

Mogłoby tylko robić się ciemno ciutkę później. Na szczęście codziennie jest lepiej :)

Fotki dziś jakieś takie blogowe. Nawet nie wiem do jakiej dać je kategorii.