
Za statyw robiło mi pudełko zapałek i termometr. 30 sekund naświetlania na bezdechu, żeby nie poruszyć ;-) Ja przeżyłem, fotka krzywa i prosto z puchy. Zdjęcie zrobione o 16:57. To niesamowite jak ciemno już jest o tej porze. Zbliża się czas wychodzenia do pracy przed świtem i powrotu po zmroku… Czyli światła coraz mniej, ale i tak jest zajebiście, no bo jak ma być? ;-)

Dziś w nocy obudził mnie swąd spalenizny, była jakaś 4 rano. Zerwałem się na równe nogi, bo byłem przekonany, że pali się gdzieś u nas w bloku. Obudziłem żonkę, sprawdziłem wszystkie piętra, obiegłem blok do okoła i nic. Na szczęście okazało się, że to nie u nas. Po jakimś kwadransie zaczęły jeździć straże pożarne. Najpierw dwie albo trzy, po kilku minutach kolejne, potem znowu. Myślałem, że to jakiś wielki pożar.

W sumie nie wiem, czy był jakiś pożar, czy nie. Swąd spalenizny był tak wyraźny, że nie mogliśmy go pomylić z niczym innym, jednak rano nie było żadnych informacji na ten temat. Na onecie znalazłem jednak artykuł na temat osunięcia się ziemi na ulicy PCK.
Wziąłem torbę z aparatem i pojechaliśmy z żonką zobaczyć co i jak. Na miejsce przyjechaliśmy już ładnych parę godzin po zdarzeniu i nie zobaczyliśmy jak wielki krater pozostał. Osunęło się 100m kwadratowych ziemi, na głębokość około 3m. To co widać u mnie na zdjęciach to ułamek tego co było wcześniej.

No i w końcu nie wiem, czy był jakiś pożar czy nie. Tak czy siak nocka i poranek pełen wrażeń.

Taki oto widok mi się dziś ukazał na spacerze z Dyziem. Jakiś idiota, a raczej idioci, porozbijali butelki i rozsypali szkło na odcinku kilkunastu metrów w miejscu, gdzie bardzo dużo ludzi z dziećmi i psami chodzi na spacery. Żal.
Ja jako dziecko miałem tysiące różnych głupich pomysłów i absolutnie nie jestem święty, ale takich numerów nigdy nie robiliśmy. Nikt też nigdy nie ucierpiał, no może materialnie właściciel sadu, z którego braliśmy sobie jabłka pod jego nieobecność ;-) Tak czy siak nigdy niczego nie zniszczyliśmy i nie braliśmy więcej niż się dało zjeść. Pewnie by nawet tego nie zauważył, gdyby nas kiedyś nie przyłapał ;-)
Natomiast takie pomysły jak na załączonym obrazku to szkoda gadać.

Czuję, że fotograficznie rozmieniam się na drobne. Sam nie wiem z czego to wynika, pewnie jest wiele różnych czynników, które mnie powstrzymują od ciekawszych zdjęć. Od zawsze najbardziej lubiłem fotografować ludzi – a tego tu ostatnio za bardzo nie widać. Ciągle w głowie przewijają mi się zdjęcia jakich jeszcze nie zrobiłem, pomysłów mam raczej sporo. Chciałbym sportretować swoich bliskich (czytacie to, więc się szykujcie ;]). Na dwa sposoby, może na trzy. Ogólne szkice i wizje mam w głowie.
Traktuję to jako oficjalną zapowiedź mojego mini projektu. Będą to zdjęcia do szuflady, na ścianę, do ramki. Raczej nie na widok publiczny.

Dziś na zdjęciach basen. Nieużywany (sądząc po drzewach) od przynajmniej kilkunastu lat. Kolejny pomnik przeszłości. :]

Pogoda jakaś niewyraźna, raczej gorzej niż lepiej, jednak ciągle bez burzy. Nie mogę się doczekać ;-) Mam nadzieję, że w tym roku też przeżyję jakąś wielką, głośną i trzęsącą blokami nawałnicę z ogromnymi piorunami przez całe niebo… Wcale bym się też nie obraził jakby udało mi się wtedy ustrzelić jakąś fajną fotę :)
Na zdjęciu fota z okna w kierunku Zakładów Azotowych – tak powstają chmury ;-) Godzinę później wybuchł pożar na horyzoncie. Mam zdjęcie, jednak nie jest takie fajne.
Aaa… no i byłbym zapomniał – wszystkiego dobrego drogie dzieci ;-) Dużo dobrych kadrów ;-)
Najnowsze komentarze