Archiwum

Posty oznaczone ‘rudeboy’

Lipali w Rudeboy

Listopad 11th, 2009 9 comments

Adrian Woźniak - Fotografia Koncertowa

Z niektórymi rzeczami mam tak, że na samą myśl o nich się uśmiecham. Tak na prawdę jest tego cała masa, dziesiątki, setki, może tysiące różnych małych rzeczy składających się na moje życie, które dają mi pozytywnego kopa, nakręcają mnie, dają nadzieję lub po prostu poprawiają mi humor. Jedną z tych rzeczy są koncerty, wśród których Lipali, a kiedyś illusion zajmują szczególne miejsce.

Adrian Woźniak - Fotografia Koncertowa

Illusion słucham (często do nich wracam) już dobre 15 lat i ciągle mnie ta muzyka rusza. Może brzmienia nie te, produkcja, która się zestarzała itd., ale energia i wibracje nie do podrobienia. Wczoraj, tak samo jak prawie rok temu we Wrocławiu na illusion, darłem japę tak, że po koncercie nie mogłem normalnie mówić ;-) Samo gardło naparza mnie do teraz, ale nie jest źle, warto było :D

Adrian Woźniak - Fotografia Koncertowa

Mogłem bezkarnie wyć i nikt w tym tłumie i hałasie się nie pokapował co i jak :)))) Podobno jak śpiewam to więdną wszystkie kwiaty, nawet te sztuczne a ziemniaki zaczynają się dziwnie zachowywać. Na szczęście nie robię tego na codzień, więc światu nie grozi zagłada. Co nie zmienia faktu, że czasem fajnie jest sobie tak zjechać gardło i poskakać w tłumie z aparatem w ręku.

Adrian Woźniak - Fotografia Koncertowa

Ostatnio jak fociłem Vedonist i Hate (kolejność subiektywnie nieprzypadkowa) w Rudeboyu były jakieś krzywe akcje od strony ochrony i mimo oficjalnego pozwolenia zostałem bardzo kulturalnie wyproszony za barierki krótkim tekstem „spierdalaj”. Kulturalnie, bo przecież mogłem dostać w ryj ;-)

Adrian Woźniak - Fotografia Koncertowa

Więc tym razem nie miałem nawet ochoty pytać się co i jak, żeby nie użerać się z ochroną, więc kupiłem bilet jak człowiek i wlazłem tam z puszką w plecaku (przy okazji podziękowania dla nikonowej ekipy za propozycję wskoczenia za barierki). Reszta standard – pasek z puszki dookoła nadgarstka, druga ręka w górze i darcie japy w niebogłosy.

Po koncercie oczywiście poszedłem po autograf, w moim przypadku to już chyba 56, 62 albo tysiącpincetny od Lipy. Tradycja to podstawa. Nie ma letko :))))

Tak całkiem na koniec i na deser – Cierń, wykonany akustycznie przez Lipę:

Zuo!

Kwiecień 26th, 2009 5 comments

Zuo skumulowało się w klubie rudeboy w Bielsku. Powiem tak – ostatnie parę lat klubowego ostrego łojenia przespałem i spotkała mnie miła niespodzianka. Było lepiej niż dobrze jeżeli chodzi o poziom tego co wczoraj oglądałem. Może miałem szczęście?


Hate

Bardzo dobre wrażenie zrobiło Vedonist, podobało mi się nawet bardziej niż Hate.

Fotograficznie wyszło mi średnio. Niestety głównie ze względu na sprzęt. Taaa… kiepskiej baletnicy… prawda jest jednak taka, że focąc prawie ze sceny nie miałem możliwości zmieszczenia w kadrze tego co chciałem, stąd na wielu zdjęciach mam poobcinane to i owo. Więc tu poleci fota Vommbath’a z backstage – jest lepsza niż te ze sceny ;)

Na takich imprezach przydałaby się ryba. Na dziś tyle marudzenia. Jutro od rana bieganina ;)