Normalnie nie wiem co mam napisać. Zapieprz po łokcie codziennie. Wpadam w schemat – pobudka -> do fabryki -> po fabryce remontuje -> wracam do domu -> prysznic -> kwadrans przy kompie -> wyro. Stan zapieprzu powinien się skończyć pod koniec miesiąca. I mam nadzieję, że tak będzie ;-) Trochę mi to zaburza rytm leniwienia się po pracy przed kompem ;-) A tak szczerze, to wysiłek fizyczny, nawet remontowo-budowlany jest świetny. Na razie nie dopada mnie zmęczenie związane z codzienną pracą po 14h – bo jakby nie patrzeć to praca. Może ciut za mało śpię, ale tragedii nie ma. Jak to mówi moja ciocia – młody jesteś to możesz ;)
A potem będzie relaks ;-)

Dyzio przybija piątkę.
Tak jakby wbrew losowi i zmianom w fabryce nie opuszcza mnie dobry humor. Korporacyjne życie nie zaprząta mej prywatnej głowy. Na pewnie rzeczy nie mam wpływu, więc po co się tym przejmować? Dyzio ma już 4 miesiące i kuma coraz więcej. Czasem łapię się za głowę jak on mi przypomina Korę. Chociaż ona sobie językiem nie pomagała przy podawaniu łapki jak Dyzio na pierwszej fotce :))))

A ogólnie relaks. W słuchawkach Bob Marley, na kolanach laptop, w kubku herbata. Luz. Riddim!
…kiedy nie robi zdjęć ;) To znaczy robi, ale nie blożkowe, bo nie wrzucam tutaj wszystkich fotek jakie produkuję. To co się pojawia na blożku przechodzi przez mojego mentalnego autocenzora, który jest niekonsekwentny i miewa swoje bardziej i mniej restrykcyjne dni ;)
Nie mam nowych zdjęć i nie chcę wrzucać żadnych szufladowych, więc dziś będzie bez zdjęcia. Nie jest to spowodowane lenistwem, po prostu nie mam materiału, który by się nadawał. Tak przynajmniej mi się wydaje ;) Za to dziś wywierciłem elegancką dziurę, zrobiłem kabelki i parę innych rzeczy a teraz raczę się pszenicznym fraterem. Bardzo dawno go nie piłem. Relaks!
Najnowsze komentarze