Archiwum

Posty oznaczone ‘Krzak’

Krzak + bracia Skrzek

Marzec 15th, 2009 1 komentarz

Krzak

Nigdy nie widziałem Krzaka na żywo, co jest dla mnie o tyle dziwne, że po części jako fan muzyki na żywo i to, że byłem technicznym przez 7 lat i jeździłem na kilkadziesiąt koncertów rocznie a „graliśmy” (w cudzysłowie, bo prawie nigdy osobiście nie grałem) z większością polskich zespołów.

Krzak

Poza tym muzyki słucham w zasadzie nałogowo, prawie w każdych warunkach i praktycznie zawsze, jak jestem sam albo mam w pracy do zrobienia coś konkretnego.

Krzak

A już w ogóle lubię DOBRĄ muzykę (jak każdy ;]). W zasadzie mam takie trochę rozdwojenie jaźni i, z jednej strony, w 95% procentach nie znoszę papki, którą serwują popularne polskie stacje radiowe i muzyczne telewizje a z drugiej strony słucham od big bandów po death metal. No i lubię jednakowo to i to.

Krzak

Koncertowo podobnie. Od US3 po Morbid Angel.

Na dobrą muzykę składa się u mnie kilka czynników. Przede wszystkim chyba coś, czego nie da się (albo nie potrafię) opisać słowami. Taka jakaś, kurna, miodność, czy coś. Takie granie całym sobą, jazda bez trzymanki podparta techniczną doskonałością.

Krzak

Tak samo mam z fotografią, filmem i chyba większością rzeczy. Od ciuchów po systemy operacyjne. Ogólnie w sztuce ciężko jest o obiektywizm. Albo kogoś coś rusza, albo nie. I tak sobie myślę, że to jest właśnie zajebiste :)

Krzak

A wracając do Krzaka (wreszcie ;]) – po prostu odjaz. Całościowo i wszyscy z osobna. Największe wrażenie (znowu!) zrobił na mnie Irek Głyk. Słyszałem go dopiero kilka razy na żywo jednak zawsze i nieustannie robi na mnie ogromne wrażenie. Feeling, technika i styl gry. No i nie będę ukrywał, że lubię mocne granie.

Krzak

Krzysztof Ścierański to osobna bajka. Z jednej strony niesamowite granie, z drugiej – nie przepadam za jego loopami i dźwiękami z midibasu. Tak czy siak wymiatacz. I to doskonały.

Krzak

I też ma niezłą jazdę w czasie grania :)))))

Krzak

Jan Błędowski jest dla mnie niesamowitym frontmantem. Zarówno pod względem wyglądu (świetna fryzura :] :] :]) jak i zachowania na scenie. No i też ma swoją jazdę.

Krzak

Drugim (a w zasadzie pierwszym, bo grali wcześniej) wydarzeniem tego wieczoru był występ braci Skrzeków. O ile oby dwóch widziałem z osobna na żywo po kilknaście razy to razem nigdy. Nie wnikając w szczegóły (nie znam ich na tyle) – ich muzyczne drogi nie schodziły się razem. Jak dla mnie bardzo ciekawe wydarzenie, również ze względu na to, że oby dwoje prezentują totalnie inne granie.

Józef Skrzek

Jan Skrzek

Rozczarowali mnie natomiast ludzie robiący zdjęcia na koncericie. Zero taktu. Takie czasy.