Archiwum

Posty oznaczone ‘krajobraz’

Hell on Earth…

Czerwiec 13th, 2009 2 comments

…czy jakoś tak ;-) Pierwszy raz w życiu widziałem coś takiego. Magia :) Większa wersja tutaj. Takie momenty pokazują mi, że – po pierwsze – nie warto rozstawać się z aparatem, a po drugie – że nie ma się co poddawać w poszukiwaniu miejscówki. Nawet jeżeli trzeba zjeżdżać z trasy, poszukiwania trwają 20 minut i nie ma gwarancji znalezienia odpowiedniej ;-)

Miłego odbioru :D

Wapienniki

Maj 24th, 2009 2 comments

Wapienniki to ekstra miejscówa, dla mnie magiczna. Mało popularna, bardzo rzadko widać tam ludzi, chociaż jest blisko centrum. Kiedy mieszkałem w Mikołowie jeździłem tam na rowerze, czasem tylko po to, żeby poleżeć nad urwiskiem i pogapić się w niebo. Spokój, szum drzew, wieczorami latają tam sowy. Kiedyś jedna przeleciała jakieś 4 metry nade mną. Była równie zaskoczona jak ja ;)

To zdjęcie jest zrobione właśnie tam. Na fotce Sis.

Klimczok

Maj 9th, 2009 4 comments

Zdeptaliśmy się dziś. Ja szczególnie, bo Bejbe jest w lepszej formie niż ja a Dyziek przebiegł przynajmniej dwa razy dłuższy dystans niż my ciągle się wracając, skacząc i biegnąć pod górę i w dół. Jutro znowu się dowiem ile mam różnych mięśni w ciele, będę czuł każdy z osobna, ale uwielbiam takie zmęczenie i zakwasy, mocny sen i poczucie odwalenia kawałka dobrej i nikomu niepotrzebnej roboty ;)

A to taki eksperyment obróbkowy, miało być mrocznie.

Słońce

Marzec 31st, 2009 1 komentarz

Dużo do powiedzenia dziś nie mam, zajebista pogoda i takie samopoczucie. Chyba się starzeję, bo nigdy wcześniej nie przywiązywałem wagi do pogody. Zawsze tak samo podobała mi się zima i lato, deszcz i słońce (poza upałami ;]) itd.


GKS pod niebieskim niebem ;)


Kolekcjoner


Dyzio

Tyle, żeby nie nudzić.

Planetarium

Marzec 29th, 2009 1 komentarz

Wczoraj pierwszy raz w tym roku na serio poczułem wiosnę. Było ciepło i przyjemnie, a w „centrum” parku tłumnie i komercyjne. Lody, gofry, baloniki, jakiś koncert i tradycyjna kupa szajsu (z przewagą kupy). Za to w okolicach Planetarium Śląskiego było cicho, spokojnie i przyjemnie. Tak jak lubię – wiosennie, ciepło ale bez upałów i bez tłumów ludzi.

Za to dzisiejszy dzień sponsorowały:
- czterogodzinny sen z godzinną przerwą po środku na pracowanie,
- dodupna pogoda,
- ponad 220km za kierownicą,
- syf i błoto

Ale i tak uważam ten dzień za udany, nawet bardzo :)))