
Zasadniczo i pobieżnie nic się nie dzieje. Fotograficznie nic się nie dzieje. W święta i sylwestra zdjęć praktycznie nie robiłem. Nigdzie, poza familijnymi wyjazdami, się nie ruszałem. Pełen relaks i totalny luz. 10 dni wolnego. Dziś wybraliśmy się na koncert zespołu Kamp. Było całkiem nieźle, wokal miał trochę wpadek, ale generalnie – całkiem dobry poziom. Aparatu praktycznie nie chciało mi się wyciągać, bo się nic nie działo. Ot tłumek ludzików i tyle. Zrobiłem kilka zdjęć, z żadnego nie jestem zadowolony, ale dziwnie byłoby mi pisać bez obrazka.
Poza tym zima fotograficznie jest do dupy. ;-)

Wstaję codziennie po 9, wychodzę z psem, robię sobie śniadanie – kilka kanapek, do tego kubek kawy z mlekiem na rozbudzenie (Africa Intense – polecam) i jakaś muzyczka. Telewizora nie włączam w ogóle przed południem, nie golę się od świąt, czytam książkę, ogarniam dom, gotuję dla nieurlopującej się żonki i siebie iii… no w zasadzie tyle. Tą fotkę zrobiłem dziś, na ulicy Agnieszki w Katowicach, chodziła za mną już od dawna, bo to miejsce mijam prawie codziennie. Samo zdjęcie jest dla mnie taką kropką nad „i” dzisiejszego dnia, bo bardzo lubię, kiedy mogę zrobić chociaż jedną fotografię dla samej przyjemności, wtedy strzały w nery, jakie czasem dostaję od życia, są trochę mniej bolesne ;-)

Kolejny fajny obrazek z Silesia City Center, a w zasadzie (też) z parkingu. Poprzednio kupowalismy marchewki, dziś parkujemy na środku. Stawiam na brak podstaw obsługi skrzyni biegów i ręcznego, jaka jest prawda chyba się nie dowiem. Jakieś 1,5m za tym samochodem stała moja furka, na szczęście nic się jej nie stało. Tak czy siak podziwiam kierowcę (pana/panią, whatever). Za parkowanie 10/10

22:32

22:42
Człowiek na człowieku, kompletny brak miejsc do parkowaina, kolejki do kas na godzinę stania. To nie dla mnie. Ja nabyłem coś dla ciała i coś dla ducha, czyli sweter do noszenia i płytę do słuchania i czym prędzej wróciliśmy do domu na herbatę Bora-Bora i kanapki z bagietki :]

Nie ma w zasadzie co tu pisać, wszystko elegancko widać. Na zdjęciach słynna grupa Plajta Vox przed występem na weselu Kapy i Ani. Każdy występ tego znakomitego zespołu poprzedzają gruntowne przygotowania. Najpierw jest fryzjer, potem makijaż. Stroje zostały zwędzone z szafy dziadka bądź kupione w ekskluzywnym sklepie z odzieżą na wagę.
W każdym profesjonalnym zespole Artyści rozgrzewają głosy zimną wódką, ćwiczą pasaże a capella (chociaż to nie kaplica, jak wskazuje nazwa) i powtarzają tekst, który został specjalnie zmodyfikowany, zgodnie z obowiązującą na dzielni modą, na potrzeby tego konkretnego szoł.
Jak na zawodowców przystało Muzycy są zrelaksowani i pełni energii przed występem. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik (jak widać na załączonym obrazku) a włosy zostały mozolnie przyklejone do klaty w celu wywołania euforii wśród lachonów licznie zgromadzonych w sali balowej.

Pekaesy przycięte, włos na klacie rozwiany, wszystko gotowe do występu.

Żywioł, energia, czar i blask.

Po niesamowitym show Artyści Muzycy opuszczają miejsce występu w towarzystwie pięknych pań aby dalej bawić się na parkiecie ;-)
Najnowsze komentarze