Zief…
Wiosna niby przyszła, ale chyba jej się znudziło. Za oknem tartak żwawo przerabia, coś co niedawno żyło, na trendi stolik pod telewizor, a ja biedny rano myślałem, że się wyspałem. Ril lajf pokazuje, że lepiej bym się czuł w łóżku niż na stołku w fabryce. Plan na dziś mam ekstra, po pracy obiad, szybki rajd z zaproszeniami a potem będziemy oglądać trzymetrową macicę wyświetloną na ścianie rozmawiając przy tym z pewną starszą panią o dopochwowym mierzeniu temperatury. Nauki przedślubne rulez. 20 minut na wszystko, pewnie się sporo nauczymy ;)
Na deser pojedziemy na U23D. Relaksik! Wolałbym od tego zacząć dzień i skończyć gdzieś na plaży na hamaku. The truth hurts!

W środę w katowicach też lało…

…wiało…

…i było zimno…
Marudzę? Eee… chyba nie. Zawsze mogłem posiedzieć w empiku i coś poczytać, ale grzechem byłoby nie wyjść na świeże powietrze z aparatem. W pysk za rogiem nie dostałem, jest git.
Lokalny Wembley i boisko szkolne ;)
Najnowsze komentarze