Do domu dotarłem dopiero przed momentem. Jestem lekko wqrviony meczem Polska-Niemcy (piłka ręczna – jak ktoś nie śledzi, to trąba ;]). Chyba za słabo kibicowałem przed telewizorem ;)
Fotograficznie nie lubię zimy, szybko robi się ciemno, na ulicach jest mniej ludzi i mniej się dzieje. Tym bardziej nie lubię takiej pogody jaką serwują za oknem. Zimno, mokro, pada deszcz ze śniegiem. W takim momencie przychodzi czas na odgrzewane kotlety. Teraz jest to o tyle zabawne, że mam taki burdel w zdjęciach, że ciężko mi się połapać co i gdzie mam, więc przenosząc i katalogując zdjęcia trafiam na różne strzały, nawet takie jakieś nie moje. Tym razem nie dość, że zdjęcie typu „ja takich nie robię” to jeszcze obróbka dosyć forsowna. Oryginalne zdjęcie było bardzo płaskie i bez kontrastów, jednak z rawa udało się conieco powyciągać. Wyszło mrocznie, klimat kojarzy mi się z Gotham City.

Zdjęcie zrobiłem we Frankfurcie. Pobyt był o tyle fajny, że spontaniczny. Po powrocie z podróży poślubnej nie chcieliśmy od razu wracać do Polski. Woleliśmy wykorzystać parę wolnych dni, które nam zostały na obijanie się w Niemczech. Spontany są najlepsze :D
Relaks. Żona, czerwone wino, muzyka, rozmowy… Dawno się tak fajnie nie czułem. Ostatnie tygodnie (miesiące?) były gonitwą, chodziłem niedospany i zmęczony. Dziś ostatni dzień dyżuru. Mam nadzieję, że nikt dziś w nocy nie zadzwoni, że nie będę musiał rozkładać laptopa, logować się i klikać. Rano śniadanko i duży kubek kawy, od poniedziałku powrót do jakiejś regularnej aktywności. Marzy mi się basen przynajmniej dwa razy w tygodniu. Najlepiej trzy.



Do tego codziennie kilka(naście) zdjęć i będzie elegancko.

A w kolejny weekend wypad w góry :) Chyba nas tu pokrzywi jak gdzieś nie pojedziemy. Najchętniej wybrałbym się na kolejny urlop. Norwegia? Czemu nie ;) Obojętnie gdzie, byle daleko. Do innych widoków i ludzi.


Albo do Barcelony. Nie widziałem jeszcze Camp Nou


Oni może też tam kiedyś zagrają ;)
Właśnie się zorientowałem, że w tym i dwóch poprzednich postach dałem za duże fotki i mi je poobcinało. Nie chce mi się tego zmieniać. Niech tak zostanie. Polecam opcję „pokaż obrazek”. Widać przerwa w blożkowaniu nie wyszła mi na zdrowie – zapomniałem jakie są wymiary strony ;)
Wybrałem się na małego streeta we Frankfurcie. Coraz bardziej mi się takie focenie zaczyna podobać.
Za oknem szaro. Dobrze, że od wczoraj mamy net ;)




Robiąc zdjęcia we Frankfurcie miałem niezłe zderzenie z rzeczywistością po powrocie z Wenezueli. Zupełnie inni ludzie, bardziej podejrzliwi, głównie nieuśmiechnięci i uciekający sprzed obiektywu.





Co nie przeszkodziło mi świetnie spędzić tam czasu i napić się dobrego piwka przenicznego ;)





Najnowsze komentarze