
Początek urlopu to szczególny dzień. Dzień w którym, kiedy wstaję, ekipa w pracy rozmawia już 10ty raz przez telefon, kiedy jem śniadanie to są na drugim spotkaniu a kiedy się luzuję oni zapieprzają. Co prawda urlop mam w zasadzie od piątkowego popołudnia, ale oficjalnie zaczynam go jutro (w poniedziałek). Zamierzam spać do 9, zjeść fajne śniadanie i… no nie wiem, ale pomysłów masa. Góry zobaczę dopiero we wtorek, więc jutro można poszaleć ;]

Mistrzostwa świata się skończyły, fotografia pozablożkowa nadal mnie trzyma i zabiera większość czasu na spółkę z pracą w korporacji, co nie zmienia faktu, że na zdjęcia dla przyjemności, czyli właśnie te blożkowe, mam tak jakby mało czasu, no ale to nic, bo czasem znajdzie się chwila, kiedy robię zdjęcia po prostu dla siebie. Tak jak to powyżej :)

Nie ma w zasadzie co tu pisać, wszystko elegancko widać. Na zdjęciach słynna grupa Plajta Vox przed występem na weselu Kapy i Ani. Każdy występ tego znakomitego zespołu poprzedzają gruntowne przygotowania. Najpierw jest fryzjer, potem makijaż. Stroje zostały zwędzone z szafy dziadka bądź kupione w ekskluzywnym sklepie z odzieżą na wagę.
W każdym profesjonalnym zespole Artyści rozgrzewają głosy zimną wódką, ćwiczą pasaże a capella (chociaż to nie kaplica, jak wskazuje nazwa) i powtarzają tekst, który został specjalnie zmodyfikowany, zgodnie z obowiązującą na dzielni modą, na potrzeby tego konkretnego szoł.
Jak na zawodowców przystało Muzycy są zrelaksowani i pełni energii przed występem. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik (jak widać na załączonym obrazku) a włosy zostały mozolnie przyklejone do klaty w celu wywołania euforii wśród lachonów licznie zgromadzonych w sali balowej.

Pekaesy przycięte, włos na klacie rozwiany, wszystko gotowe do występu.

Żywioł, energia, czar i blask.

Po niesamowitym show Artyści Muzycy opuszczają miejsce występu w towarzystwie pięknych pań aby dalej bawić się na parkiecie ;-)

A ja znów jestem zabiegany i znów z doskoku loguję się na blożka. Remont w zasadzie zakończony a spraw do załatwienia mi nie ubywa. Dziś zdjęcie jakiego jeszcze na blożku nie było – z pleneru Sylwii i Adama, zrobione na korytarzu kamienicy w Katowicach. Baaaardzo przyjemnie mi się fociło, głównie ze względu na bohaterów moich zdjęć :)
Fotografia ślubna – dla mnie jeszcze nieodkryta ma w sobie jakąś magię, coś co mnie przyciąga niewidzialną siłą. Z jednej strony jest to to, co tygrysy lubią najbardziej – reportaż, akcja, niepowtarzalne momenty, gesty, uśmiechy, atmosfera – z drugiej, jak na tym zdjęciu – wyciszenie, ciepło i pozytywne wibracje. Daje mi to kupę radości :)
Najnowsze komentarze