
Taki oto widok mi się dziś ukazał na spacerze z Dyziem. Jakiś idiota, a raczej idioci, porozbijali butelki i rozsypali szkło na odcinku kilkunastu metrów w miejscu, gdzie bardzo dużo ludzi z dziećmi i psami chodzi na spacery. Żal.
Ja jako dziecko miałem tysiące różnych głupich pomysłów i absolutnie nie jestem święty, ale takich numerów nigdy nie robiliśmy. Nikt też nigdy nie ucierpiał, no może materialnie właściciel sadu, z którego braliśmy sobie jabłka pod jego nieobecność ;-) Tak czy siak nigdy niczego nie zniszczyliśmy i nie braliśmy więcej niż się dało zjeść. Pewnie by nawet tego nie zauważył, gdyby nas kiedyś nie przyłapał ;-)
Natomiast takie pomysły jak na załączonym obrazku to szkoda gadać.

Co prawda dzień się jeszcze nie skończył, ale wrzucam krótką serię z dziś.
Lewa góra – KWK Siemianowice – jak zwykle. Sfociłem go chyba z każdej strony, dowód tutaj. Prawa góra – Dyzio zasuwający przez park. Prędkość poddźwiękowa, ale bardzo duża. Lewy dół – owoc mojej zakupowej wycieczki do Chorzowa. Trzy rolki do średniaka (Reala 100, Delta 400, T-max 100) – czwarta jest skończona i zawinięta (Ilford HP5+ 400) – czeka na wywołanie. Jestem bardzo ciekaw jak różne będą te materiały ;). Na małym obrazku lubiałem T-max’a 400. Ostatnie zdjęcie to puste boisko koło szkoły na osiedlu, zrobione przez betonowy płot.

Widać, że się nie nudził jak nas nie było. Niesamowicie rozbawił mnie ten widok :D A przed chwilą w ramach zabawy zostałem przez Dyzia potraktowany zabawką w oko aż mi się pokazały gwiazdki. Teraz siedzę i czekam czy spuchnie. Na razie jest czerwone, mam nadzieję, że fioletowe nie będzie, bo mi w takim chyba nie do twarzy. No i co powiedzą w pracy? ;)

Wiosna w mieście, nie da się ukryć. Parki coraz pełniejsze, drechów coraz więcej. Motywacja i chęci do wszystkiego chyba też mam większe. Dyziek zaliczył dziś pierwszego kleszcza i wypadek przy maksymalnej prędkości osiąganej przez psa w domu. Na szczęście spotkanie głowy z wersalką skończyło się dobrze. Poza szokiem i lekkim guzem chyba nic mu nie jest.

W telewizji straszy porucznik Borewicz z doklejonymi ustami, za oknem jakoś tak dziwnie cicho i spokojnie. Nic się nie dzieje, osiedle śpi. A jutro weekend :)
Aaa… no i jakbym nie oglądał to bym nie uwierzył. 10:0. W końcu!
…się przepełniło. Bywa i tak ;-) Dziś bez przesłania, są za to szambowe tagi pod postem.

Dyzio dalej chory, dostał 7 zastrzyków w trzy dni. Może obejdzie się bez kolejnych, zobaczymy w poniedziałek.
Najnowsze komentarze