Kawa

Kawa na balkonie w towarzystwie Dyzia. Tak wygląda dobrze rozpoczęta niedziela :)

Kawa na balkonie w towarzystwie Dyzia. Tak wygląda dobrze rozpoczęta niedziela :)

Tym razem fotka familijna, znowu w klimacie górskim. Ze spaceru na mały groń. Ogólnie mało się dzieje, poza zapieprzem w fabryce i już się nie mogę doczekać weekendu. W sobotę wybieramy się na festiwal górski Wońdół challenge a w niedzielę gdzieś na szczyt. Miał być Stożek Wielki, ale wtedy nie planowaliśmy wypadu na festiwal. Dziś plany się nieco zmieniły, więc i szczyt do zdobycia też. Góry mnie pochłaniają coraz bardziej. Wciągają i nie chcą puścić. Najchętniej wybrałbym się tam już teraz ;-)

Wczoraj przeglądałem na kompie zeskanowany negatyw – z wątku pierwszy średniaczek. Zrobiło mi się sentymentalnie. Nie z powodu tego, że to mój pierwszy średniak (chociaż ostatnio odkryłem, że jednak nie – o czym dalej), ale z powodu zawartości. Wydarzenia uwiecznione na negatywie miały miejsce niedawno, wiele się od tego czasu nie zmieniło, dodatkowo zdjęcia są poruszone i nieostre, jednak… no kurka, rozwalają mnie w drzazgi. Klimat niesamowity. Przy cyfrze muszę się ostro namiąchać, żeby osiągnąć podobny efekt. Tutaj „pstryk” i jest magia.
Samo czekanie na zdjęcia jest fajowe. Na cyfrze widać wszystko od razu – histogramy, czas naświetlania, przysłona i „tysiącpincet” innych parametrów. W anaglogu trzeba najpierw skończyć rolkę, co samo z siebie nie jest zadaniem prostym – klątwa ostatniej klatki wam coś mówi? ;D Potem trzeba wywołać film, bardzo lubię ten etap i moment w którym po raz pierwszy spoglądam na negatyw pod światło… Kiedyś czasem jeździłem z Tatą do pracy, wywoływaliśmy filmy, przesiadywaliśmy w ciemni robiąc odbitki :) Przysłanianie fragmentów zdjęcia, żeby się nie „przyciemniły” i takie tam bajery. Każda odbitka była inna, dopieszczona, na dobrym papierze. Zdarzało też nam się wołać filmy „miękko” albo forsownie – np. 400tka kodaka, którą ze względu na brak światła, niedoświetliłem o 2 działki. Odbitki z tego mam do dziś. Ziarnistość, jakiej próżno szukać w fotoszopie.
Rolka tmax’a czeka w lodówce. Już się nie mogę doczekać kiedy ją założę, potem powolutku skończę, pojadę wywołać (niestety sam tego nie będę robił), zeskanuję (archiwizacja) i zrobię odbitki. Bo zdjęcia żyją dopiero na papierze.
Co do mojego niby pierwszego średniaka, to ostatnio robiąc porządki u rodziców znalazłem jeszcze starszy negatyw z pentacona naświetlony przeze mnie na wakacjach, pewnie jakieś 10 lat temu ;-)

Dyzio, na przykład, opanował trudną sztukę zasypiania na siedząco w naszym prawie wyremontowanym przedpokoju (do sypialni nie ma wjazdu, bo mu się włos na zimę sypie).

Tu wygląda trochę jak batman.

ZzZzZzZzZz…. zazdroszczę mu ;D

Dziś przedstawiam wam bullet camere, czyli zabawkę, o której pisałem w poprzednim poście. To ta wyhaczona od Taty. Od przodu na „obiektywie” są dwa „pstryczki”. Jeden, podłużny – to spust, drugi, który jest wajchą albo wihajstrem służy do zmiany czasu. Zmiana polega na tym, że albo mamy jeden, z góry ustalony (na oko 1/125s albo 1/250s) albo czas „B”, czyli naświetla się tak długo jak trzymamy.

Bardzo podoba mi się patent z celownikiem. Elegancko się rozkłada i świetnie udaje ramkę zdjęcia. Generalnie – ekstra bajer do wyrywania lachonów. „Skont masz takom fajnom ramkem?”

Bajer oczywiście z US&A, co podwierdzają plecy puszeczki. Zrobione przez kodaka, jakoś na początku lat 60tych.

Na koniec zoom, który nie jest zoomem. Moja wiedza fotograficzna podpowiada mi, że nie wiadomo co to jest i jak działa. Testy przeprowadzone na negatywie kodaka zapewne dałyby odpowiedź na to pytanie, jednak Dyziaster pod moją nieobecność postanowił zrzucić aparat ze stołu i otworzyć go, żeby dobrać się do filmu. W starciu Dyzio kontra negatywy jest na razie 5:0. Wcześniej porozrywał mi na mini kawałeczki 4 filmy średnioformatowe. W tym dwa naświetlone.
Miłośnik forografii ;]

Dalsze testy w planach. Negatywów mam pół worka, więc będę próbował dalej. Najgorsze jest zakładanie. Aparat jest na egzotyczne filmy 127, ja zakłdam tradycyjne 135, które wcześniej muszę wyjąć z rolki. Dobra zabawa ;-)
Właśnie było losowanie totka. I znowu trzeba rano iść do fabryki ;-)
Najnowsze komentarze