Przy oknie

Lubię takie fotografie. Najprostsze na świecie, naturalne.

Dziś Górnego Śląska ciąg dalszy. W zasadzie powinienem napisać po naszemu, niech więc będzie – Gůrny Ślůnsk :) Znowu fotki z wypadu z Gouembiem, tym razem ze średniaka – bo okazało się, że apart zrobił mi psikusa i wyszły wszystkie klatki. Trzy się trochę ponakładały (co widać niżej), ale nie ma to znaczenia, bo się cieszę, że wyszły. Tyle tylko, że teraz sam nie wiem, czy puszkę trzeba specjalnie traktować, czy może po prostu miałem farta.

Biadacz był zawsze biedną dzielnicą i – niestety – pozostało tak do dziś. Można to częściowo zobaczyć na zdjęciach z kilku postów wcześniej – Industrialnie. W familokach powybijane szyby, w samochodzie zaparkowanym obok też. Generalnie przygnębiające miejsce, ale ludzie nie ;-) Mam nadzieję, że nie będzie tu więcej takich przygnębiających zdjęć.


Mój ulubiony średniaczek ma awarię, typową dla tego typu aparatów. Efekt jest taki, że z rolki wychodzi mi albo trzy i pół klatki, albo cztery i pół. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że wychodzą TYLKO zdjęcia, na których jest moja żona ;-) Osobliwa ta awaria ;-)
Swoją drogą lubię takie surowe, nieodplamkowane skany z negatywów, są „ciepłe”, w przeciwieństwie do sterylnej i zimnej cyfry :] A to zdjęcie lubię jakoś szczególnie :)
Najnowsze komentarze