
Adam czyli Jasiu, jednostka rozrywkowo-kulturalna, towarzysz doli i niedoli, fotograf rozkochany w portretowaniu, znający korporacyjne kung-fu specjalista mainframe, amator czeskich wojaży, rowerzysta kamikadze, przewodnik i pomocna dłoń. Znamy się z Brna, gdzie spędziliśmy parę lat prześlizgując się pomiędzy procedurami i praniem mózgu. Fotka zrobiona dawno temu, tuż po jego przeprowadzce do Polski, w parku WPKiW, chwilę po zmroku.

Pogoda jakaś niewyraźna, raczej gorzej niż lepiej, jednak ciągle bez burzy. Nie mogę się doczekać ;-) Mam nadzieję, że w tym roku też przeżyję jakąś wielką, głośną i trzęsącą blokami nawałnicę z ogromnymi piorunami przez całe niebo… Wcale bym się też nie obraził jakby udało mi się wtedy ustrzelić jakąś fajną fotę :)
Na zdjęciu fota z okna w kierunku Zakładów Azotowych – tak powstają chmury ;-) Godzinę później wybuchł pożar na horyzoncie. Mam zdjęcie, jednak nie jest takie fajne.
Aaa… no i byłbym zapomniał – wszystkiego dobrego drogie dzieci ;-) Dużo dobrych kadrów ;-)

Wiosna w mieście, nie da się ukryć. Parki coraz pełniejsze, drechów coraz więcej. Motywacja i chęci do wszystkiego chyba też mam większe. Dyziek zaliczył dziś pierwszego kleszcza i wypadek przy maksymalnej prędkości osiąganej przez psa w domu. Na szczęście spotkanie głowy z wersalką skończyło się dobrze. Poza szokiem i lekkim guzem chyba nic mu nie jest.

W telewizji straszy porucznik Borewicz z doklejonymi ustami, za oknem jakoś tak dziwnie cicho i spokojnie. Nic się nie dzieje, osiedle śpi. A jutro weekend :)
Aaa… no i jakbym nie oglądał to bym nie uwierzył. 10:0. W końcu!



To wszystko to jedno i to samo podwórze :)
Najnowsze komentarze