Fryzjer

Jak ja lubię takie miejscówki :)

Dziś Górnego Śląska ciąg dalszy. W zasadzie powinienem napisać po naszemu, niech więc będzie – Gůrny Ślůnsk :) Znowu fotki z wypadu z Gouembiem, tym razem ze średniaka – bo okazało się, że apart zrobił mi psikusa i wyszły wszystkie klatki. Trzy się trochę ponakładały (co widać niżej), ale nie ma to znaczenia, bo się cieszę, że wyszły. Tyle tylko, że teraz sam nie wiem, czy puszkę trzeba specjalnie traktować, czy może po prostu miałem farta.

Biadacz był zawsze biedną dzielnicą i – niestety – pozostało tak do dziś. Można to częściowo zobaczyć na zdjęciach z kilku postów wcześniej – Industrialnie. W familokach powybijane szyby, w samochodzie zaparkowanym obok też. Generalnie przygnębiające miejsce, ale ludzie nie ;-) Mam nadzieję, że nie będzie tu więcej takich przygnębiających zdjęć.


Widok z Michałkowic w stronę Chorzowa Starego, z miejsca, w którym kiedyś była linia wąskotorówki. Fota prosto z puchy, nie przeklikałem naweb WB. Fotę zrobiłem dziś o 16:17 -> iso400, 85mm f/2.8, winieta naturalna, syf na matrycy też.

Dziś Gouembia ciąg dalszy, przynajmniej częściowo, ale za to z dwóch powodów. Po pierwsze jest na focie numer jeden, po drugie to są foty z tego samego dnia, w którym powstały jego portrety. Pierwsza miejscówka to jakiś opuszczony budynek na Stragańcu, wygląda jak łaźnia. Klimat miejsca, jak dla mnie, jak z jakiegoś chorego horroru. Pełno syfu, śmieci, butelek, do tego smród, na parterze ciemność i dużo zaułkow. Zastanawiałem się, czy nie znajdziemy tam jakiegoś truposza ;-) Na szczęście nic takiego nie znaleźliśmy.

Druga fota, to okolice ul. Piekarskiej w Chorzowie-Batorym. Tutaj klimat trochę jak ze slumsów. Powybijane szyby w budynkach, w samochodzie, trochę wciętych ludzi, bieda i klimat zapomnianego miejsca – generalnie nic fajnego, a szkoda, bo miejsce urokliwe, chociaż bardzo zniszczone w porównaniu z legendarnym Nikiszowcem, który powoli staje się miejscem pielgrzymek jako symbol Śląska, chociaż dla mnie Śląsk ma zupełnie inny smak i zapach.

Zdecydowanie bardziej kolorowy i wesoły niż to co widać na tych zdjęciach. Niestety wiele rzeczy, które pamiętam z dzieciństwa odeszły bezpowrotnie i już nie wrócą, a szkoda, bo byłem wtedy małym dzieckiem i nie fotografowałem :) Tego nie da się nadrobić…

Miałem pisać, że Gouomp to weteran wojny w Wietnamie, geek zmieniający w zimie koło z jedną ręką w kieszeni, kierowca wrc i ninja, jednak nie jest to notka biograficzna, więc napiszę tylko, że po dłuuuugim niewidzeniu się i kilkunastu próbach umawiania się w końcu udało nam się spotkać na foceniu. No i oczywiście zrobiłem mu fotkę, żebym nie miał trudności z rozpoznaniem przy następnym spotkaniu ;-) To taka moja drobna uszczypliwość w Twoim kierungu drogi Gąbole ;-)

Zdjęcia powtały na streecie w Chorzowie, na osiedlowej karuzeli.
Najnowsze komentarze