Z serii ekipa – część druga

Bartek II czyli Krasnal
To mój ostatni miesiąc w Brnie, więc wypadałoby zacząć przedstawiać ekipę, która dotrzymywała mi tutaj towarzystwa :) Foty z dzisiejszego wypadu na lanczyk i przerwie na dachu naszej fabryki. Mam nadzieję, że mnie za to nie rozstrzelają ;)

Bartek kupuje tłustoczwartkowe czeskie pączki. Czesi nie znają tego święta :/

Pozor! Pozor! (Liczyłem na to, że spadnie i zmiażdży cytryne ;])

Konrad vel kierzko.


Dwóch poważnych dżentelmenów.

Fafik

Powrót z lanczu do fabryki. Robimy duże kroki.

Pan Jakub, koneser filmów z gołymi dupeczkami.

Zbyszek – pozytywny admin.
Taki ktoś mnie od czasu do czasu nawiedza. Wchodzi przez taras, miałczy po czesku i chowa się pod moim łóżkiem ;)

Mam już puszkę od tygodnia w rękach. Cieszyłem się jak dziecko kiedy do mnie wróciła, nie wiedziałem, że można się tak przywiązać do rzeczy ;) Pierwsze strzały po powrocie to pokaz sztucznych ogni nad jeziorem w Brnie. Mieliśmy beznadziejne miejsce i słabo było widać. Zresztą… sami zobaczcie.



Jezioro nocą (22:30):

Ostatnio dopada mnie jakieś fotograficzne lenistwo (?). Pomysłów mam trochę, ale jakoś nie potrafię się za nie zabrać.
Dziś w Brnie grają moje ulubione kapele z czasów kiedy byłem jeszcze w technikum ;) Dog Eat Dot i Clawfinger. Zastanawiam się czy się wybrać na ten koncert, ale… pogoda jest niepewna (deszcz, wiatr, słońce – na przemian albo równocześnie) a ja jeszcze z przeziębienia nie wyszedłem i co gorsza nie będę miał jak wnieść sprzętu foto. Ech… chyba się starzeję ;)
Tutaj co chwila są jakieś niezłe imprezy. Ostatnio był Pro Pain, za półtorej tygodnia będzie Fun Lovin’ Criminals. Tak się zastanawiam, dlaczego większość tych zespołów namiętnie omija Polskę? Zdecydowanie przydałoby się jakieś ożywienie na tym polu :]

Widoki ze służbowego miejsca relaksu – słynny daszek.
Najnowsze komentarze