Tag archives for architektura

Wydział elektrotechniki i komunikacji

adrianwozniak.com

Posted in 2013, cityscape | Leave a comment

Muzeum górnictwa

Ostatnio pisałem, że mam zajob i mało czasu na cokolwiek. Wiele się w tej materii nie zmieniło. Nałożyło się na nie kilka rzeczy i nawet niedzieli nie spędziłem tak jakbym chciał. W tygodniu dalej zasuwamy po godzinach (szczytne cele wyższe ;]), dodatkowo w czwartek odpadły nam drzwi z wynajmowanej lodówki w wynajmowanym mieszkaniu. Jak mawiają górale z Kaledonii – szyt hapenz. Okazuje się jednak, że najprostsza operacja świata pod tytułem kupujemy nową a starą teleportujemy tym samym transportem do utylizacji nie wchodzi w grę, bo lodówka nie jest nasza i właścicielka nie chce jej spisywać na straty. Historia jest nieco dłuższa. Same drzwi szwankowały w od momentu, w którym się tam wprowadziliśmy, ale myślałem, że ten typ tak ma (dosyć stara Amica). Koniec końców drzwi się dosłownie rozsypały na dole i nie wiem czy jest sens je naprawiać.

Druga sprawa jest taka, że z uwagi na specyficzną kuchnię (a raczej jej rozmiar) nie jest tak prosto kupić lodówkę, która by pasowała, bo nie chcemy byle czego tylko sprzęt, który spełnia określone przez moją lepszą połówkę wymagania. Efektem jest niedziela za kółkiem i jazda od marketu do marketu. Pomijając kilkuset złotowe różnice w cenach pomiędzy marketami do sprzedaży wystawione są często sprzęty „macane”, w których mnóstwo* razy były otwierane drzwi i wysuwane wszystkie szufladki. Używki nie chcemy.

Sobota natomiast (Walentynki) upłynęły mocno pod znakiem celów wyższych (żon) i pracy na dyżurze (od 7 do 19). Dostałem za to zajebisty prezent od żona – książkę Kapuścińskiego „Rwący nurt historii”. Wciąga! Uwielbiam sposób patrzenia na świat i podejście do historii pana Kapuścińskiego. Szkoda, że nic więcej już nie napisze :(

W niedzielę udało mi się wyskoczyć dosłownie na 25 minut (z czego 10 minut na dojazdy) i zrobić parę zdjęć. W zasadzie pstryków. Taki wypad relaksacyjny, do miejsca, które podobno ma być muzeum górnictwa. Rzut beretem od miejsca w którym mieszkam. Dosłownie parę minut piechotą.

Weekend obfitował w opady śniegu, zakręty na ręcznym, bieganie po marketach i grzebanie w serwerach, trochę w walentynki i mało w focenie.


Tak kombinuję jak obiekt nie mieści się w kadrze…

* ludzie otwierają i zamykają drzwiczki po kilka razy jakby to było coś dziwnego, że się otwierają. Szufladki w niektórych lodówkach były już „nieco” sfatygowane.

Posted in 2009, industrial, krajobraz, Śląsk! | 1 Comment

Familoki

Uwielbiam takie klimaty. Mogę chodzić w takich okolicach godzinami i zaglądać do wszystkich dziur. Chociaż mieszkam w Siemianowicach już ponad pół roku dopiero zaczynam poznawać takie różne zakamarki.

Natomiast nie mogę znieść tego co robi pan Hanke razem z panią Bartel. Mam wrażenie, że czego się nie dotkną to spierdolą popsują. Święta wojna to chyba najgłupszy serial w tv, który drażni mnie przede wszystkim tym w jaki sposób przedstawiony jest w nim ślązak. Co gorsza właśnie tak jesteśmy kojarzeni… Natomiast W kamiennym kręgu po śląsku to już w ogóle padaka. Z prawdziwym śląskim ma to tyle wspólnego mcdonald’s z wykwintnym żarciem. A ludzie to, niestety, kupują. No nic, kończę bo mi ciśnienie skacze ;-)

Posted in , 2009, industrial, street | 3 komentarze

Odgrzewane kotlety, poprzedni tytuł był zły :)

Do domu dotarłem dopiero przed momentem. Jestem lekko wqrviony meczem Polska-Niemcy (piłka ręczna – jak ktoś nie śledzi, to trąba ;]). Chyba za słabo kibicowałem przed telewizorem ;)

Fotograficznie nie lubię zimy, szybko robi się ciemno, na ulicach jest mniej ludzi i mniej się dzieje. Tym bardziej nie lubię takiej pogody jaką serwują za oknem. Zimno, mokro, pada deszcz ze śniegiem. W takim momencie przychodzi czas na odgrzewane kotlety. Teraz jest to o tyle zabawne, że mam taki burdel w zdjęciach, że ciężko mi się połapać co i gdzie mam, więc przenosząc i katalogując zdjęcia trafiam na różne strzały, nawet takie jakieś nie moje. Tym razem nie dość, że zdjęcie typu „ja takich nie robię” to jeszcze obróbka dosyć forsowna. Oryginalne zdjęcie było bardzo płaskie i bez kontrastów, jednak z rawa udało się conieco powyciągać. Wyszło mrocznie, klimat kojarzy mi się z Gotham City.
Gotham City
Zdjęcie zrobiłem we Frankfurcie. Pobyt był o tyle fajny, że spontaniczny. Po powrocie z podróży poślubnej nie chcieliśmy od razu wracać do Polski. Woleliśmy wykorzystać parę wolnych dni, które nam zostały na obijanie się w Niemczech. Spontany są najlepsze :D

Posted in 2009, street | 2 komentarze

Kawałek 5go wydziału

Byłem tam raz, w grudniu na koncercie charytatywnym, który zrobił na mnie nie mniejsze wrażenie niż budynek. Z racji braku szerokich szkieł tylko dwie trzy foty z 35mm:

Klimat tego miejsca jest niesamowity.

Update:

Posted in 2009, reportaż, Śląsk! | Leave a comment

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark.