Chorzów
Fotografia z tego samego wypadu z Wojtkiem co poprzednia.

Fotografia z tego samego wypadu z Wojtkiem co poprzednia.


Skan okrutny, niestety nie mam lepszego. Spieprzyłem oby dwa zdjęcia, ale je tu daję, bo mają fajny klimat. Mam nadzieję, że oddają ciszę jaka wtedy panowała. Nie było nawet najmniejszej fali, błogość. Z daleka było słychać odgłosy cywilizacji, przejeżdżający pociąg. Poza tym głucho, jakieś ptaki. No i była świetna pogoda na spacer, dosyć ciepło, ale jednocześnie szaro, więc pustki i zero ludzi. Lubię takie dni ;-)


Dziś Górnego Śląska ciąg dalszy. W zasadzie powinienem napisać po naszemu, niech więc będzie – Gůrny Ślůnsk :) Znowu fotki z wypadu z Gouembiem, tym razem ze średniaka – bo okazało się, że apart zrobił mi psikusa i wyszły wszystkie klatki. Trzy się trochę ponakładały (co widać niżej), ale nie ma to znaczenia, bo się cieszę, że wyszły. Tyle tylko, że teraz sam nie wiem, czy puszkę trzeba specjalnie traktować, czy może po prostu miałem farta.

Biadacz był zawsze biedną dzielnicą i – niestety – pozostało tak do dziś. Można to częściowo zobaczyć na zdjęciach z kilku postów wcześniej – Industrialnie. W familokach powybijane szyby, w samochodzie zaparkowanym obok też. Generalnie przygnębiające miejsce, ale ludzie nie ;-) Mam nadzieję, że nie będzie tu więcej takich przygnębiających zdjęć.


Mój ulubiony średniaczek ma awarię, typową dla tego typu aparatów. Efekt jest taki, że z rolki wychodzi mi albo trzy i pół klatki, albo cztery i pół. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że wychodzą TYLKO zdjęcia, na których jest moja żona ;-) Osobliwa ta awaria ;-)
Swoją drogą lubię takie surowe, nieodplamkowane skany z negatywów, są „ciepłe”, w przeciwieństwie do sterylnej i zimnej cyfry :] A to zdjęcie lubię jakoś szczególnie :)
Najnowsze komentarze