
No i znowu Górny Śląsk. Jakoś nie mogę się uwolnić od tych obrazków. Tym razem Dąbrówka Mała, Katowice. Zasadzałem się tam na jedno ujęcie już od jakiegoś czasu. W ostatnią niedzielę była ekstra pogoda na zdjęcia. Spakowałem aparat i wyskoczyłem dosłownie na to jedno ujęcie. Z jednego zrobiło się 7 czy 8, z których 4 tutaj widzicie. Jeżeli chodzi o zdjęcie, po które pojechałem – po prostu mi nie siadło i wiem, że jeszcze tam wrócę i powtórzę ujęcie. Niby wszystko było ok, a jednak czegoś brak.

Ostatnio mam ochotę po prostu dokumentować. Robić zdjęcia tego co znika, tego co się zmienia, tak na zapas i trochę dlatego, że sam bardzo lubię oglądać te bardzo stare i trochę mniej stare fotki. Robię te zdjęcia bez nadęcia, kombinowanych kadrów i pojechanej obróbki. Czyste zdjęcia. Czasu nie da się cofnąć, nad czym ciągle ubolewam, więc nie mogę pewnych rzeczy nadrobić fotograficznie, ale myślę, że tak na prawdę nic straconego, bo chociaż to co było to już nie wróci, to z drugiej strony za 100 lat nie będzie różnicy czy zdjęcie powstało w 2009 czy w 2001, będzie tak samo stare. Oczywiście mam nadzieję, że moje zdjęcia tyle wytrzymają.
I właśnie przez tą całą archiwizację i długowieczność mam dziwne – i chyba teraz nieprawdziwe – wrażenie, że zdjęcia analogowe są trwalsze. Nie wiem czy też tak macie ;-) Dla mnie zdjęcia cyfrowe są ulotne chyba przez to, że nie można ich dotknąć przed zrobieniem odbitki, żyją tylko wirtualnie. Z drugiej strony mają niesamowitą możliwość powielania się cyfrowo. Błyskawicznie i w dużych ilościach.

No ale co tu będę dużo mówił. Kocham Śląsk!

Za statyw robiło mi pudełko zapałek i termometr. 30 sekund naświetlania na bezdechu, żeby nie poruszyć ;-) Ja przeżyłem, fotka krzywa i prosto z puchy. Zdjęcie zrobione o 16:57. To niesamowite jak ciemno już jest o tej porze. Zbliża się czas wychodzenia do pracy przed świtem i powrotu po zmroku… Czyli światła coraz mniej, ale i tak jest zajebiście, no bo jak ma być? ;-)

Dziś Górnego Śląska ciąg dalszy. W zasadzie powinienem napisać po naszemu, niech więc będzie – Gůrny Ślůnsk :) Znowu fotki z wypadu z Gouembiem, tym razem ze średniaka – bo okazało się, że apart zrobił mi psikusa i wyszły wszystkie klatki. Trzy się trochę ponakładały (co widać niżej), ale nie ma to znaczenia, bo się cieszę, że wyszły. Tyle tylko, że teraz sam nie wiem, czy puszkę trzeba specjalnie traktować, czy może po prostu miałem farta.

Biadacz był zawsze biedną dzielnicą i – niestety – pozostało tak do dziś. Można to częściowo zobaczyć na zdjęciach z kilku postów wcześniej – Industrialnie. W familokach powybijane szyby, w samochodzie zaparkowanym obok też. Generalnie przygnębiające miejsce, ale ludzie nie ;-) Mam nadzieję, że nie będzie tu więcej takich przygnębiających zdjęć.


Widok z Michałkowic w stronę Chorzowa Starego, z miejsca, w którym kiedyś była linia wąskotorówki. Fota prosto z puchy, nie przeklikałem naweb WB. Fotę zrobiłem dziś o 16:17 -> iso400, 85mm f/2.8, winieta naturalna, syf na matrycy też.

Dziś Gouembia ciąg dalszy, przynajmniej częściowo, ale za to z dwóch powodów. Po pierwsze jest na focie numer jeden, po drugie to są foty z tego samego dnia, w którym powstały jego portrety. Pierwsza miejscówka to jakiś opuszczony budynek na Stragańcu, wygląda jak łaźnia. Klimat miejsca, jak dla mnie, jak z jakiegoś chorego horroru. Pełno syfu, śmieci, butelek, do tego smród, na parterze ciemność i dużo zaułkow. Zastanawiałem się, czy nie znajdziemy tam jakiegoś truposza ;-) Na szczęście nic takiego nie znaleźliśmy.

Druga fota, to okolice ul. Piekarskiej w Chorzowie-Batorym. Tutaj klimat trochę jak ze slumsów. Powybijane szyby w budynkach, w samochodzie, trochę wciętych ludzi, bieda i klimat zapomnianego miejsca – generalnie nic fajnego, a szkoda, bo miejsce urokliwe, chociaż bardzo zniszczone w porównaniu z legendarnym Nikiszowcem, który powoli staje się miejscem pielgrzymek jako symbol Śląska, chociaż dla mnie Śląsk ma zupełnie inny smak i zapach.

Zdecydowanie bardziej kolorowy i wesoły niż to co widać na tych zdjęciach. Niestety wiele rzeczy, które pamiętam z dzieciństwa odeszły bezpowrotnie i już nie wrócą, a szkoda, bo byłem wtedy małym dzieckiem i nie fotografowałem :) Tego nie da się nadrobić…
Najnowsze komentarze