Szufladka

Tak mało się dzieje, że nic nie wrzucam. Zdjęcia z AC/DC w zasadzie nie wyszły. Pożyczony kompakt się nie sprawdził. Dzisiejsze foto powstało nieco ponad rok temu przy okazji innej sesji ;-)

Tak mało się dzieje, że nic nie wrzucam. Zdjęcia z AC/DC w zasadzie nie wyszły. Pożyczony kompakt się nie sprawdził. Dzisiejsze foto powstało nieco ponad rok temu przy okazji innej sesji ;-)

Wczoraj późnym wieczorem pierdyknęło. 7 osób jest w szpitalu w tym dwie w stanie ciężkim. Nie wiem jak do tego doszło. Podobno ktoś miał instalację gazową na lewo, podobno…



Muszę przyznać, że woda w Katowicach mnie zaskoczyła i kompletnie nie spodziewałem się podtopień w tym miejscu. Pewnie, rzeki były pełne, tu i tam kogoś zalało, ale to wszystko działo się gdzieś w pobliżu rzek, z dala od miasta, w telewizji, a nie w miejscu, gdzie nie płynie nawet strumyk. Co prawda wiedziałem, że ta droga jest zamknięta, zorganizowano objazdy i domyślałem się, że to wszystko z powodu powodzi, jednak myślałem, że to tylko jakieś zalanie piwnicy i nic więcej.

Na to „rozlewisko” trafiłem całkiem przypadkiem wjeżdżając pod zakaz (zamknęli drogę) do mojego ulubionego sklepu spożywczego w celu nabycia mleka do kawy. Okazało się, że wszystko zalało, łącznie z „moim” sklepem. Najgorzej wyglądał salon samochodowy, w którym spod wody wystawały dachy samochodów, gdzieś tak na 10-15 cm nad lustro wody. Niestety nie miałem wtedy ze sobą aparatu :(


Wróciłem tam dzień później rano. Wody było już mniej o jakieś 30-40 cm (na niektórych zdjęciach widać linię dokąd sięgała woda). Tam gdzie zeszła został totalny syf i błoto…

W tym momencie Odra podtapia Wrocław a Warszawa dalej się broni. Zobaczymy czy wyjdzie z tego suchą stopą. Trzymam kciuki za powodzian.

Byłem dziś na spotkaniu z Witoldem Krassowskim w katowickim Rondzie Sztuki. Najpierw był ciekawy film z porąbanym podkładem dźwiękowym, potem bezdźwięczny pokaz slajdów z rzadkimi komentarzami autora. Większość zdjęć widziałem już wcześniej, niektóre były dla mnie nowością. Tutaj nie było większych zaskoczeń. Rozmowa z Witoldem Krassowskim też była nieco osobliwa, chociaż ciekawa. Generalnie szału nie było, chociaż spotkanie dało mi do myślenia. Szczególnie w materii samego pociągania na spust i reagowania na sytuacje. To ma być instynkt, odruch, działanie z automatu, bez zastanawiania. Fotka którą widać u góry powstała właśnie w ten sposób, kiedy wracałem z galerii. Przechodziłem obok tych budynków i po prostu zrobiłem zdjęcie nie zastanawiając się czy je chcę czy nie. Gdybym go nie zrobił pewnie teraz zastanawiałbym się, czy dobrze zrobiłem. A tak jest. Na pamiątkę instynktu, czyli zderzenia się dwóch szarych komórek w mojej czaszce ;-) Swoją drogą ciekawe, że wszystkie światła w budynku po prawej świecą ;-)
Najnowsze komentarze