
Początek urlopu to szczególny dzień. Dzień w którym, kiedy wstaję, ekipa w pracy rozmawia już 10ty raz przez telefon, kiedy jem śniadanie to są na drugim spotkaniu a kiedy się luzuję oni zapieprzają. Co prawda urlop mam w zasadzie od piątkowego popołudnia, ale oficjalnie zaczynam go jutro (w poniedziałek). Zamierzam spać do 9, zjeść fajne śniadanie i… no nie wiem, ale pomysłów masa. Góry zobaczę dopiero we wtorek, więc jutro można poszaleć ;]

Dziś, w swoje urodziny, moja siostra urodziła syna, czyli stałem się wujkiem po raz pierwszy. Muszę przyznać, że dosyć mocno to przeżyłem. Już wczoraj, kiedy się z nią widziałem i wiedziałem, że dziś urodzi, czułem się jakoś tak fajnie. Wiedziałem, że to była ostatnia strona starego rozdziału i koniec pewnego etapu. To niesamowite, ale dla mnie też w jakiś sposób wywrócił się świat. Od dziś nic dla niej nie będzie takie same. Nowy etap w życiu, nowe wyzwania, radości i troski. Pięknie.
Gratuluję Wam super syna :)
Trochę mnie tu nie było, wszystko przez permanentny brak czasu skonsumowany ostatnio głównie przez mistrzostwa świata w piłce kopanej. Plus masa innych rzeczy – jestem zawalony robotą, obrabiam sukcesywnie zdjęcia komercyjne, które na tym blogu nie lądują. Oprócz pobytu w Warszawie na szkoleniu byłem tam jeszcze dwa razy z okazji dwóch koncertów. Najpierw AC/DC na lotnisku na Bemowie, później Sonisphere Festival w tym samym miejscu. Poza tym Ciągła gonitwa.
Może nieco jako zapchajdziurę – bo nie miałem jakoś zbytnio planów, żeby te zdjęcia publikować – ale za to z miejsca, które zrobiło na mnie duże wrażenie, czyli z Muzeum Powstania Warszawskiego. Niesamowite miejsce, bardzo fajnie zorganizowane. Zdjęcia są nieco przypadkowe, bo nie w każdym miejscu brałem aparat do ręki, ale bardziej poszedłem tam dla siebie niż dla zdjęć, dlatego wybaczcie niespójność ;]






Kawa na balkonie w towarzystwie Dyzia. Tak wygląda dobrze rozpoczęta niedziela :)

Nowy nabytek mojej żony ;-)
Najnowsze komentarze