
Początek urlopu to szczególny dzień. Dzień w którym, kiedy wstaję, ekipa w pracy rozmawia już 10ty raz przez telefon, kiedy jem śniadanie to są na drugim spotkaniu a kiedy się luzuję oni zapieprzają. Co prawda urlop mam w zasadzie od piątkowego popołudnia, ale oficjalnie zaczynam go jutro (w poniedziałek). Zamierzam spać do 9, zjeść fajne śniadanie i… no nie wiem, ale pomysłów masa. Góry zobaczę dopiero we wtorek, więc jutro można poszaleć ;]

Oczywiście zaraz po mnie ;-) Rozrywa podkowy, przy kluczach nosi fortepian, łamie dęby i wygina drzewa. Nawet z samego rana po całonocnej wędrówce po górach w deszczu i 36h na nogach.

Lubię takie fotografie. Najprostsze na świecie, naturalne.

Mistrzostwa świata się skończyły, fotografia pozablożkowa nadal mnie trzyma i zabiera większość czasu na spółkę z pracą w korporacji, co nie zmienia faktu, że na zdjęcia dla przyjemności, czyli właśnie te blożkowe, mam tak jakby mało czasu, no ale to nic, bo czasem znajdzie się chwila, kiedy robię zdjęcia po prostu dla siebie. Tak jak to powyżej :)

Dziś, w swoje urodziny, moja siostra urodziła syna, czyli stałem się wujkiem po raz pierwszy. Muszę przyznać, że dosyć mocno to przeżyłem. Już wczoraj, kiedy się z nią widziałem i wiedziałem, że dziś urodzi, czułem się jakoś tak fajnie. Wiedziałem, że to była ostatnia strona starego rozdziału i koniec pewnego etapu. To niesamowite, ale dla mnie też w jakiś sposób wywrócił się świat. Od dziś nic dla niej nie będzie takie same. Nowy etap w życiu, nowe wyzwania, radości i troski. Pięknie.
Gratuluję Wam super syna :)
Najnowsze komentarze