Archiwum

Archiwum dla ‘krajobraz’ Kategoria

Majówka deszczówka i Gubałówka

Maj 2nd, 2010 Brak komentarzy

Fotograf Katowice

Liczyłem na zajefajną pogodę, ale się przeliczyłem. I to na tyle, że nawet nie zobaczyłem Tatr do porządku. Mgła jak cholera, za to turystów jakby mniej, chociaż moje nieulubione Krupówki oblężone tak, że nie da się przejść. Na szczęście jutro wyruszamy na szlak, czyli będę mile świetlne od Krupówek. Oczywiście jak pogoda nie pokrzyżuje nam planów…

Polecieć gdzieś…

Maj 1st, 2010 Brak komentarzy

Fotograf Katowice

Wiercipięta ze mnie straszny i najchętniej bym gdzieś poleciał zwiedzać świat. Ale to dopiero po powrocie z Tatr, rano startujemy, może uda się nie trafić w korki… Mam nadzieję… ;)

Katedra

Kwiecień 12th, 2010 5 comments

Fotograf Katowice

Pusto jakoś i pośpiech, nie?

Prawie Pilsko ;-)

Marzec 1st, 2010 Brak komentarzy

Fotograf Katowice

Nie udało się wykonać planu. Nie dotarliśmy na Pilsko mimo tego, że było na wyciągnięcie ręki. W zasadzie mogliśmy na nie wejść z marszu, bez melinowania się w „schronisku” na Hali Miziowej, ale postanowiłem (chyba to była moja decyzja), że poczekamy do jutra, czyli do niedzieli (wyruszyliśmy w sobotę), żeby było zgodnie z planem.

Fotograf Katowice
(toja, toja!)

Wieczorem popatrzałem sobie na bieg Justyny Kowalczyk, który był dla mnie absolutnym poruszeniem i oglądając go miałem chyba podwyższone ciśnienie krwi. W każdym bądź razie przy finiszu prawie wyskoczyło mi serce. I nie ma w tym grama przesady, dla mnie najbardziej emocjonujący moment całych igrzysk olimpijskich w Vancouver. Kocham takie momenty i cieszę się z nich jak dziecko. No i ta motywacja. W jakiś sposób pcha mnie to do przodu ;-)

Fotograf Katowice

Wracając jednak do naszej wycieczki – powrót był jednym z moich najlepszych przeżyć w górach w ogóle. W nocy zerwał się halny. Nie mam pojęcia z jaką prędkością wiał jednak miażdżył swoją siłą. Było czuć moc natury :))) Dyziek nie chciał wyjść ze schroniska, więc odpadła nam wycieczka na Pilsko. Postanowiliśmy zejść na dół, chociaż serce i nogi rwały się do góry ;-) Najbardziej poszkodowany był chyba Gouomp, który dołączył do nas rano z zamiarem zdobycia góry gór. Samo zejście było pełne wrażeń, staraliśmy się jednak iść mądrze i niepotrzebnie nie ryzykować. Szlak był momentami dosyć mocno oblodzony (co widać na obrazku powyżej, na którym Gouomp pomaga mojej żonie wejść z powrotem na szlak), kiedy indziej szło się w śniegu „po nabiał” (pierwsza fotka), dodatkowej grozy dodawał wicher i trzeszczące drzewa. Jedno się nawet złamało za nami, jakieś 5 minut drogi od momentu, w którym je minęliśmy. Samego upadku nie widzieliśmy, natomiast było to wyraźnie słychać.

Fotograf Katowice

Rano, kiedy Gouomp wychodził na szlak w miejscu, które widać powyżej, było jedno powalone drzewo, kiedy mijaliśmy je jakieś 4 godziny później tych drzew było już kilkanaście. Niektóre leżały też na linach z wyciągów narciarskich. Było nieźle i na tyle spodobał mi się taki wypad, że mam ochotę spędzić zimą noc na Diablaku, albo w jakimś innym pięknym miejscu. A marzenia są po to, żeby je spełniać ;-)

Familia

Luty 4th, 2010 2 comments

Fotograf Katowice

Tym razem fotka familijna, znowu w klimacie górskim. Ze spaceru na mały groń. Ogólnie mało się dzieje, poza zapieprzem w fabryce i już się nie mogę doczekać weekendu. W sobotę wybieramy się na festiwal górski Wońdół challenge a w niedzielę gdzieś na szczyt. Miał być Stożek Wielki, ale wtedy nie planowaliśmy wypadu na festiwal. Dziś plany się nieco zmieniły, więc i szczyt do zdobycia też. Góry mnie pochłaniają coraz bardziej. Wciągają i nie chcą puścić. Najchętniej wybrałbym się tam już teraz ;-)