Zabawa jednorazowa

Zdjęcie zrobione kompaktem, który przemierzył jakieś 9tyś km wysyłany od jednego fotografa do drugiego. Fajna zabawa. Ja zrobiłem to zdjęcie w lutym lub marcu i wysłałem puszkę dalej :)

Zdjęcie zrobione kompaktem, który przemierzył jakieś 9tyś km wysyłany od jednego fotografa do drugiego. Fajna zabawa. Ja zrobiłem to zdjęcie w lutym lub marcu i wysłałem puszkę dalej :)

Oczywiście zaraz po mnie ;-) Rozrywa podkowy, przy kluczach nosi fortepian, łamie dęby i wygina drzewa. Nawet z samego rana po całonocnej wędrówce po górach w deszczu i 36h na nogach.
Pomału się ogarniam i dochodzę do siebie. To zdjęcie powstało dziś w nocy, jakoś tak około 1:20, po finale Mistrzostw Świata, kiedy to z Gouembiem postanowiliśmy wziąć browary do ręki i wybrać się „pofocić” w ciemności. Zabawa była przednia a niebo niesamowite – jak to w górach ;-) Szkoda, że nie tak całkiem zdala od cywilizacji, ale i tak było nieźle i dużo lepiej niż w pobliżu wielkich miast.
Po kliknięciu w zdjęcie otworzy się większe, bo na tym mało co widać =]

Tak mało się dzieje, że nic nie wrzucam. Zdjęcia z AC/DC w zasadzie nie wyszły. Pożyczony kompakt się nie sprawdził. Dzisiejsze foto powstało nieco ponad rok temu przy okazji innej sesji ;-)

Pierwsza fotka fajnie ilustruje to co sobie pomyślałem wczoraj z samego rana, kiedy to nastąpiła zmiana kodu i wskoczyła mi trójka na początek. Stało się, przekroczyłem trzydziechę i młodszy nie będę. Co prawda wysiąść z tego pociągu nie sposób, to jednak z drugiej strony, tak na prawdę, nic się nie zmieniło od wczoraj i czułem się dokładnie tak samo jak dziś i rok temu. Nigdy nie przywiązywałem wagi do swoich urodzin i wieku skupiając się na tu i teraz, na samopoczuciu i takich innych rzeczach, jednak chyba po raz pierwszy czuję upływający czas. Trochę to dziwne jak dla mnie ;-) Rzekłbym nawet, że na maksa dziwne ;-) Bo to jest tak, że chociaż dziś nie różni się zbytnio od przedwczoraj, to jednak wiem, że przedwczoraj już nie wróci. ;-)

AAAALLLLEEEEE chyba mam to gdzieś. Do czterdziechy daleko i jeżeli blożek przetrwa, a znając moje zapędy jest na to szansa, chociażbyście mnie przestali czytać, to na pewno napiszę jak się czuje człowiek z czwórką z przodu ;-) Mam nadzieję że nie będzie mnie strzykać z boku ;-) A jak będzie to nie za bardzo i nie przeszkodzi mi to się czuć tak jak się czuję teraz i 10 lat temu, kiedy byłem przekonany, że małżeństwo to abstrakcja i w każdy piątek szedłem na imprezę. W sobotę też. No i w tygodniu ;-)

Natomiast odnośnie tradycji (trudne słowo ;]), ostatnia fotka to taka powtórka z rozrywki, oryżinal, zrobiony niecałe 2 lata temu, można znaleźć TUTAJ.
Carpe diem ;-)
Poza tym, chyba nie ma lepszej rzeczy, niż spędzenie urodzin w Tatrach, conie? ;-)
Najnowsze komentarze