Archiwum

Archiwum dla ‘2010’ Kategoria

Pokochałem me atari

Marzec 6th, 2010

Fotograf Katowice

Pokochałem me atari, było z drewna i ze stali. Z prądem niezbyt to działało, węgiel wsypać należało. Eeechh… to były czasy :]

2010, Prywata, ludzie ,

Prawie Pilsko ;-)

Marzec 1st, 2010

Fotograf Katowice

Nie udało się wykonać planu. Nie dotarliśmy na Pilsko mimo tego, że było na wyciągnięcie ręki. W zasadzie mogliśmy na nie wejść z marszu, bez melinowania się w “schronisku” na Hali Miziowej, ale postanowiłem (chyba to była moja decyzja), że poczekamy do jutra, czyli do niedzieli (wyruszyliśmy w sobotę), żeby było zgodnie z planem.

Fotograf Katowice
(toja, toja!)

Wieczorem popatrzałem sobie na bieg Justyny Kowalczyk, który był dla mnie absolutnym poruszeniem i oglądając go miałem chyba podwyższone ciśnienie krwi. W każdym bądź razie przy finiszu prawie wyskoczyło mi serce. I nie ma w tym grama przesady, dla mnie najbardziej emocjonujący moment całych igrzysk olimpijskich w Vancouver. Kocham takie momenty i cieszę się z nich jak dziecko. No i ta motywacja. W jakiś sposób pcha mnie to do przodu ;-)

Fotograf Katowice

Wracając jednak do naszej wycieczki – powrót był jednym z moich najlepszych przeżyć w górach w ogóle. W nocy zerwał się halny. Nie mam pojęcia z jaką prędkością wiał jednak miażdżył swoją siłą. Było czuć moc natury :))) Dyziek nie chciał wyjść ze schroniska, więc odpadła nam wycieczka na Pilsko. Postanowiliśmy zejść na dół, chociaż serce i nogi rwały się do góry ;-) Najbardziej poszkodowany był chyba Gouomp, który dołączył do nas rano z zamiarem zdobycia góry gór. Samo zejście było pełne wrażeń, staraliśmy się jednak iść mądrze i niepotrzebnie nie ryzykować. Szlak był momentami dosyć mocno oblodzony (co widać na obrazku powyżej, na którym Gouomp pomaga mojej żonie wejść z powrotem na szlak), kiedy indziej szło się w śniegu “po nabiał” (pierwsza fotka), dodatkowej grozy dodawał wicher i trzeszczące drzewa. Jedno się nawet złamało za nami, jakieś 5 minut drogi od momentu, w którym je minęliśmy. Samego upadku nie widzieliśmy, natomiast było to wyraźnie słychać.

Fotograf Katowice

Rano, kiedy Gouomp wychodził na szlak w miejscu, które widać powyżej, było jedno powalone drzewo, kiedy mijaliśmy je jakieś 4 godziny później tych drzew było już kilkanaście. Niektóre leżały też na linach z wyciągów narciarskich. Było nieźle i na tyle spodobał mi się taki wypad, że mam ochotę spędzić zimą noc na Diablaku, albo w jakimś innym pięknym miejscu. A marzenia są po to, żeby je spełniać ;-)

2010, krajobraz, ludzie , , , , , ,

Tortilla

Luty 24th, 2010

null

Rano pobudka, wypad z psem i do pracy. Oranie w fabryce do 15:30 albo 16, w zależności, na którą przyjechałem popracować, potem na chwilę do domu i potem bieg do drugiej “pracy”, z której wracałem po 19 umęczony jak koń po westernie. Potem trzeba było coś porobić, zjeść kolację (dzisiejszą widać na załączonym obrazku) i w zasadzie dzień się kończył. Na szczęście mam to już za sobą. Dziś był ostatni dzień zapieprzania! Od jutra wracam do normalności, czyli do momentu, w którym nie muszę biegać jak oszalały i traktować domu jak noclegowni.

Wracając do dzisiejszej kolacji – to nasz własny wyrób (dziś tylko zawijałem i jadłem =]) – tortilla po naszemu, czyli dużo warzyw, z rukolą i sałatą lodową na czele, do tego odsączony z nadmiaru tłuszczu kurczak i superdobry, przyprawiony na ostro sos, zrobiony z odrobiny śmietany i musztardy sarepskiej, dużej ilości jogurtu naturalnego i czosnku. Bardzo to dobre, dużo zdrowsze od wersji fastfoodowej i do tego szybko się robi. =]

Poza tym – pewnie większość zauważyła, że co wchodzi to blożek inaczej wygląda. Miotam się jakoś z tym wystrojem i nie mogę znaleźć nic odpowiedniego, głównie dlatego, że zachciało mi się dużych zdjęć, przez co skórka z panelem bocznym generuje zbyt szeroką stronę (dostaję sygnały, że “się nie mieści”). No nic, na razie jest co jest, może w końcu coś wykombinuję =]

2010, Prywata ,

GCK

Luty 21st, 2010

Fotograf Katowice

Dzień zapowiadał się wybitnie podle (na klawiaturę ciśnie mi się inne słowo na cztery litery, zaczynające się od ch). W niebie pękła rura z lodowatą wodą, która zamarzała przy zetknięciu z podłożem tworząc lokalne pola antygrawitacyjne – można było znaleźć się dupą na wysokości butów, lub odwrotnie, w zależności od interpretacji. Ubrałem się więc odpowiednio i wybrałem na warsztaty prowadzone przez pewnego miłośnika psów, który równocześnie jest jednym z moich ulubionych, jak to się modnie mówi, fotożurnalistów. Lubię go mimo tego, że zjechał kiedyś moje zdjęcie =] Spotkanie obfitowało w zdjęcia (a jakże), anegdoty, niekontrolowane wybuchy śmiechu, masę wiedzy i dużego kopa inspiracyjnego. Poukładało mi się w głowie kilka rzeczy, zasadziło się też ziarenko, z którego – mam nadzieję – wyrośnie coś fotograficznie fajnego. Najlepsze w takich spotkaniach jest to, że wychodząc z nich dochodzę do wniosku, że wiem o fotografii mniej niż mi się wydawało że wiem, kiedy tam wchodziłem. Dla mnie to taki mentalny reboot, odświeżenie tej szarej masy w środku czaszki. Nowe spojrzenie na to samo, nowe nadzieje i pomysły. Jest pięknie.

Zdjęcie wybitnie znudzonego chłopca leżącego na schodach zrobiłem dziś wychodząc z wystawy zdjęć Tomasza Tomaszewskiego.

Natomiast na poniższym jest sam Mistrz (mistrz kadrów, bo od obróbki ostatnich jego prac bolą mnie zęby ;-]) składający autografy na swoim albumie, którego nie kupiłem, bo nie miałem kasy ;-)

Fotograf Katowice

No, wpytę było. Dobrego dnia!

2010, ludzie, street , , , ,

Z głowy

Luty 17th, 2010

Bez zdjęcia.

Rzadko kiedy pamiętam swoje sny. Zwykle wiem, że coś mi się śniło, jednak po przebudzeniu nie wiem co to było. Za to dziś pamiętam swój sen bardzo wyraźnie. Śniła mi się Kora, a w zasadzie jej zdjęcie, które nigdy nie powstało. Poza tym wyglądała zupełnie inaczej, miała krótką sierść i siwe włosy na pyszczku. Oczy były na 101% jej. Patrzała na mnie z tego zdjęcia z tęsknotą i ciepłem, chociaż mam wrażenie, że to spojrzenie było dokładnym odbiciem mojego. Wiem, że byli tam też inni ludzie, na pewno moi rodzicie, siedzieli naprzeciw mnie. Była jeszcze jedna osoba, jednak nie wiem kto. Pewnie moja siostra, chociaż nie mam pewności, bo wydawało mi się, że to był ktoś starszy. To wszystko jest na tyle ciekawe, że dziś przypada pierwsza rocznica jej śmierci…

2010, Prywata , ,

Top Blog