
Dziś Górnego Śląska ciąg dalszy. W zasadzie powinienem napisać po naszemu, niech więc będzie – Gůrny Ślůnsk :) Znowu fotki z wypadu z Gouembiem, tym razem ze średniaka – bo okazało się, że apart zrobił mi psikusa i wyszły wszystkie klatki. Trzy się trochę ponakładały (co widać niżej), ale nie ma to znaczenia, bo się cieszę, że wyszły. Tyle tylko, że teraz sam nie wiem, czy puszkę trzeba specjalnie traktować, czy może po prostu miałem farta.

Biadacz był zawsze biedną dzielnicą i – niestety – pozostało tak do dziś. Można to częściowo zobaczyć na zdjęciach z kilku postów wcześniej – Industrialnie. W familokach powybijane szyby, w samochodzie zaparkowanym obok też. Generalnie przygnębiające miejsce, ale ludzie nie ;-) Mam nadzieję, że nie będzie tu więcej takich przygnębiających zdjęć.


Mój ulubiony średniaczek ma awarię, typową dla tego typu aparatów. Efekt jest taki, że z rolki wychodzi mi albo trzy i pół klatki, albo cztery i pół. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że wychodzą TYLKO zdjęcia, na których jest moja żona ;-) Osobliwa ta awaria ;-)
Swoją drogą lubię takie surowe, nieodplamkowane skany z negatywów, są „ciepłe”, w przeciwieństwie do sterylnej i zimnej cyfry :] A to zdjęcie lubię jakoś szczególnie :)

Czy to ptak, czy to samolot, czy to supernadczłowiek na spidzie? Nieee… to interneszynal spejs stejszyn. Dawno nie widziałem przelotu stacji, a już na pewno nigdy nie była tak jasna i tak niespodziewana. Kiedyś zaglądałem na strony w necie, żeby sobie popatrzeć kiedy i którędy poleci. Tym razem nie miałem pojęcia, że akurat się pojawi, na szczęście miałem przy sobie puchę, statyw w bagażniku, ale go nie użyłem, bo bym nawet nie zdążył go wyciągnąć, ponieważ gdyż ta kupa żelastwa zapierdalaaaaa, że hej. Wiki podowiada, że średnia prędkość to 27,743.8 km/h, szybciej niż Kapitan Jan Żbik i jego syn, Komisaż Michał. Też Żbik.

No więc na szybkensa wrzuciłem rzeczy do autka, ustawiłem parametry, obiektyw na nieskończoność i sruuu. Taka kreseczka powstaje przy czasie 1.6sekundy, gwiazdy nie zdążyły się nawet rozmazać, jest pałer ;-)
Druga fota zrobiona z tylnej szyby mojej superfurki z cieknącym dachem, którą dostałem od żonki ;-) Ech… też bym se tak polatał :D

Widok z Michałkowic w stronę Chorzowa Starego, z miejsca, w którym kiedyś była linia wąskotorówki. Fota prosto z puchy, nie przeklikałem naweb WB. Fotę zrobiłem dziś o 16:17 -> iso400, 85mm f/2.8, winieta naturalna, syf na matrycy też.

Dziś Gouembia ciąg dalszy, przynajmniej częściowo, ale za to z dwóch powodów. Po pierwsze jest na focie numer jeden, po drugie to są foty z tego samego dnia, w którym powstały jego portrety. Pierwsza miejscówka to jakiś opuszczony budynek na Stragańcu, wygląda jak łaźnia. Klimat miejsca, jak dla mnie, jak z jakiegoś chorego horroru. Pełno syfu, śmieci, butelek, do tego smród, na parterze ciemność i dużo zaułkow. Zastanawiałem się, czy nie znajdziemy tam jakiegoś truposza ;-) Na szczęście nic takiego nie znaleźliśmy.

Druga fota, to okolice ul. Piekarskiej w Chorzowie-Batorym. Tutaj klimat trochę jak ze slumsów. Powybijane szyby w budynkach, w samochodzie, trochę wciętych ludzi, bieda i klimat zapomnianego miejsca – generalnie nic fajnego, a szkoda, bo miejsce urokliwe, chociaż bardzo zniszczone w porównaniu z legendarnym Nikiszowcem, który powoli staje się miejscem pielgrzymek jako symbol Śląska, chociaż dla mnie Śląsk ma zupełnie inny smak i zapach.

Zdecydowanie bardziej kolorowy i wesoły niż to co widać na tych zdjęciach. Niestety wiele rzeczy, które pamiętam z dzieciństwa odeszły bezpowrotnie i już nie wrócą, a szkoda, bo byłem wtedy małym dzieckiem i nie fotografowałem :) Tego nie da się nadrobić…
Najnowsze komentarze