Monthly archives: Luty 2010

Tortilla

null

Rano pobudka, wypad z psem i do pracy. Oranie w fabryce do 15:30 albo 16, w zależności, na którą przyjechałem popracować, potem na chwilę do domu i potem bieg do drugiej „pracy”, z której wracałem po 19 umęczony jak koń po westernie. Potem trzeba było coś porobić, zjeść kolację (dzisiejszą widać na załączonym obrazku) i w zasadzie dzień się kończył. Na szczęście mam to już za sobą. Dziś był ostatni dzień zapieprzania! Od jutra wracam do normalności, czyli do momentu, w którym nie muszę biegać jak oszalały i traktować domu jak noclegowni.

Wracając do dzisiejszej kolacji – to nasz własny wyrób (dziś tylko zawijałem i jadłem =]) – tortilla po naszemu, czyli dużo warzyw, z rukolą i sałatą lodową na czele, do tego odsączony z nadmiaru tłuszczu kurczak i superdobry, przyprawiony na ostro sos, zrobiony z odrobiny śmietany i musztardy sarepskiej, dużej ilości jogurtu naturalnego i czosnku. Bardzo to dobre, dużo zdrowsze od wersji fastfoodowej i do tego szybko się robi. =]

Poza tym – pewnie większość zauważyła, że co wchodzi to blożek inaczej wygląda. Miotam się jakoś z tym wystrojem i nie mogę znaleźć nic odpowiedniego, głównie dlatego, że zachciało mi się dużych zdjęć, przez co skórka z panelem bocznym generuje zbyt szeroką stronę (dostaję sygnały, że „się nie mieści”). No nic, na razie jest co jest, może w końcu coś wykombinuję =]

Posted in 2010, Prywata | 3 komentarze

GCK

Fotograf Katowice

Dzień zapowiadał się wybitnie podle (na klawiaturę ciśnie mi się inne słowo na cztery litery, zaczynające się od ch). W niebie pękła rura z lodowatą wodą, która zamarzała przy zetknięciu z podłożem tworząc lokalne pola antygrawitacyjne – można było znaleźć się dupą na wysokości butów, lub odwrotnie, w zależności od interpretacji. Ubrałem się więc odpowiednio i wybrałem na warsztaty prowadzone przez pewnego miłośnika psów, który równocześnie jest jednym z moich ulubionych, jak to się modnie mówi, fotożurnalistów. Lubię go mimo tego, że zjechał kiedyś moje zdjęcie =] Spotkanie obfitowało w zdjęcia (a jakże), anegdoty, niekontrolowane wybuchy śmiechu, masę wiedzy i dużego kopa inspiracyjnego. Poukładało mi się w głowie kilka rzeczy, zasadziło się też ziarenko, z którego – mam nadzieję – wyrośnie coś fotograficznie fajnego. Najlepsze w takich spotkaniach jest to, że wychodząc z nich dochodzę do wniosku, że wiem o fotografii mniej niż mi się wydawało że wiem, kiedy tam wchodziłem. Dla mnie to taki mentalny reboot, odświeżenie tej szarej masy w środku czaszki. Nowe spojrzenie na to samo, nowe nadzieje i pomysły. Jest pięknie.

Zdjęcie wybitnie znudzonego chłopca leżącego na schodach zrobiłem dziś wychodząc z wystawy zdjęć Tomasza Tomaszewskiego.

Natomiast na poniższym jest sam Mistrz (mistrz kadrów, bo od obróbki ostatnich jego prac bolą mnie zęby ;-]) składający autografy na swoim albumie, którego nie kupiłem, bo nie miałem kasy ;-)

Fotograf Katowice

No, wpytę było. Dobrego dnia!

Posted in 2010, ludzie, street | Leave a comment

Z głowy

Bez zdjęcia.

Rzadko kiedy pamiętam swoje sny. Zwykle wiem, że coś mi się śniło, jednak po przebudzeniu nie wiem co to było. Za to dziś pamiętam swój sen bardzo wyraźnie. Śniła mi się Kora, a w zasadzie jej zdjęcie, które nigdy nie powstało. Poza tym wyglądała zupełnie inaczej, miała krótką sierść i siwe włosy na pyszczku. Oczy były na 101% jej. Patrzała na mnie z tego zdjęcia z tęsknotą i ciepłem, chociaż mam wrażenie, że to spojrzenie było dokładnym odbiciem mojego. Wiem, że byli tam też inni ludzie, na pewno moi rodzicie, siedzieli naprzeciw mnie. Była jeszcze jedna osoba, jednak nie wiem kto. Pewnie moja siostra, chociaż nie mam pewności, bo wydawało mi się, że to był ktoś starszy. To wszystko jest na tyle ciekawe, że dziś przypada pierwsza rocznica jej śmierci…

Posted in 2010, Prywata | 3 komentarze

Instynkt

Fotografia Katowice

Byłem dziś na spotkaniu z Witoldem Krassowskim w katowickim Rondzie Sztuki. Najpierw był ciekawy film z porąbanym podkładem dźwiękowym, potem bezdźwięczny pokaz slajdów z rzadkimi komentarzami autora. Większość zdjęć widziałem już wcześniej, niektóre były dla mnie nowością. Tutaj nie było większych zaskoczeń. Rozmowa z Witoldem Krassowskim też była nieco osobliwa, chociaż ciekawa. Generalnie szału nie było, chociaż spotkanie dało mi do myślenia. Szczególnie w materii samego pociągania na spust i reagowania na sytuacje. To ma być instynkt, odruch, działanie z automatu, bez zastanawiania. Fotka którą widać u góry powstała właśnie w ten sposób, kiedy wracałem z galerii. Przechodziłem obok tych budynków i po prostu zrobiłem zdjęcie nie zastanawiając się czy je chcę czy nie. Gdybym go nie zrobił pewnie teraz zastanawiałbym się, czy dobrze zrobiłem. A tak jest. Na pamiątkę instynktu, czyli zderzenia się dwóch szarych komórek w mojej czaszce ;-) Swoją drogą ciekawe, że wszystkie światła w budynku po prawej świecą ;-)

Posted in 2010, Śląsk! | Leave a comment

Autografik?

Fotografia Reporterska Katowice

Chwila z fanami. W tle ogonek z dzieciaków. Generalnie podziwiam Martynę. Raz za osiągnięcia, dwa za cierpliwość. Ogólnie bije od niej jakaś taka sympatia i ciepło. Fajnie być normalnym. Definitywnie.

Posted in 2010, reportaż, Śląsk! | 2 komentarze

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark.