Wawa

Jak zwykle do plecaka na wyjazd włożyłem aparat, do tego wziąłem średniaczka z ostatnią klatką i dodatkowo kodaka t-max 400. No i nie wiem po co to wszystko targałem, bo nie miałem okazji ani potrzeby tego aparatu wyjąć z torby. Ta fota powstała już po wyjeździe z Warszawy do domu. Ech… nie lubię tak gdzieś jechać i nie zrobić zdjęcia. A, no i niezły śmietnik mam na matrycy.
miales sie odezwac, przy okazji wizyty w wawie ; )
Byłem parę godzin ;-) Jak dobrze pójdzie to 30 listopada przyjadę na 5 dni – dam znać ;-)