50tka!
Wszystkiego najlepszego, Mamo! :))))))

Kolejne oznaki wiosny widać za oknem. Pogoda jest jeszcze w kratkę, jednak robi się coraz przyjemniej. Najlepsze są momenty, kiedy wychodzi słońce :) Taka niby oczywistość, ale w parku ludzi niewiele, głównie psiarze :) Mnie to pasuje, nie lubię tłoku.

A tu posadziłem kasztanowca. Ciekawe czy coś wyrośnie ;)
Zdjęcia tylko dwa – więcej zdjęć zrobiłem średniakiem. Zostało mi jeszcze kilka klatek ;)

Nigdy nie widziałem Krzaka na żywo, co jest dla mnie o tyle dziwne, że po części jako fan muzyki na żywo i to, że byłem technicznym przez 7 lat i jeździłem na kilkadziesiąt koncertów rocznie a „graliśmy” (w cudzysłowie, bo prawie nigdy osobiście nie grałem) z większością polskich zespołów.

Poza tym muzyki słucham w zasadzie nałogowo, prawie w każdych warunkach i praktycznie zawsze, jak jestem sam albo mam w pracy do zrobienia coś konkretnego.

A już w ogóle lubię DOBRĄ muzykę (jak każdy ;]). W zasadzie mam takie trochę rozdwojenie jaźni i, z jednej strony, w 95% procentach nie znoszę papki, którą serwują popularne polskie stacje radiowe i muzyczne telewizje a z drugiej strony słucham od big bandów po death metal. No i lubię jednakowo to i to.

Koncertowo podobnie. Od US3 po Morbid Angel.
Na dobrą muzykę składa się u mnie kilka czynników. Przede wszystkim chyba coś, czego nie da się (albo nie potrafię) opisać słowami. Taka jakaś, kurna, miodność, czy coś. Takie granie całym sobą, jazda bez trzymanki podparta techniczną doskonałością.

Tak samo mam z fotografią, filmem i chyba większością rzeczy. Od ciuchów po systemy operacyjne. Ogólnie w sztuce ciężko jest o obiektywizm. Albo kogoś coś rusza, albo nie. I tak sobie myślę, że to jest właśnie zajebiste :)

A wracając do Krzaka (wreszcie ;]) – po prostu odjaz. Całościowo i wszyscy z osobna. Największe wrażenie (znowu!) zrobił na mnie Irek Głyk. Słyszałem go dopiero kilka razy na żywo jednak zawsze i nieustannie robi na mnie ogromne wrażenie. Feeling, technika i styl gry. No i nie będę ukrywał, że lubię mocne granie.

Krzysztof Ścierański to osobna bajka. Z jednej strony niesamowite granie, z drugiej – nie przepadam za jego loopami i dźwiękami z midibasu. Tak czy siak wymiatacz. I to doskonały.

I też ma niezłą jazdę w czasie grania :)))))

Jan Błędowski jest dla mnie niesamowitym frontmantem. Zarówno pod względem wyglądu (świetna fryzura :] :] :]) jak i zachowania na scenie. No i też ma swoją jazdę.

Drugim (a w zasadzie pierwszym, bo grali wcześniej) wydarzeniem tego wieczoru był występ braci Skrzeków. O ile oby dwóch widziałem z osobna na żywo po kilknaście razy to razem nigdy. Nie wnikając w szczegóły (nie znam ich na tyle) – ich muzyczne drogi nie schodziły się razem. Jak dla mnie bardzo ciekawe wydarzenie, również ze względu na to, że oby dwoje prezentują totalnie inne granie.


Rozczarowali mnie natomiast ludzie robiący zdjęcia na koncericie. Zero taktu. Takie czasy.

No i stało się, odebrałem wywołany negatyw i skany. Teraz siedzę przy kawie, moim zdychającym laptopie i oglądam swoje wypociny. Negatywów małoobrazkowych zrobiłem już w swoim życiu sporo, głównie za czasów mojej totalnej amatorki, kiedy po prostu pstrykałem nie zastanawiając się nad niczym a pojęcia takie jak kompozycja, głębia ostrości zbyt dużo mi nie mówiły. Ekspozycję albo ustawiał automat (Nikon F4 mojego Taty) albo ustawiałem ciut powyżej „zera” na drabince (FM2). Potem była przerwa – kilka lat bez zdjęć – i era cyfry. Dlatego też ten negatyw jest dla mnie szczególny. Sam nie wiem czy dlatego, że to średni format, czy po prostu dlatego, że to negatyw. Chyba z obu powodów.
Same zdjęcia „jaj nie urywają” ;) Jak widać na załączonym obrazku są to głownie zdjęcia moich biskich. Dla mnie niesamowicie fajnie było się oswajać z tą maszyną, takie trochę metafizyczne doznanie. Jakby przenieść się wczasie. Wciąga! Zdjęcia robiłem pentaconem six tl mojego Taty, którego dostał od Dziadków kiedy poszedł do technikum fotograficznego. O ile mnie pamięć nie myli było to w 1970 roku. Fajna historia tym bardziej, żę z tej puszki wyszło dużo naprawdę dobrych zdjęć. Motywujące :) Druga rolka ilforda już czeka na naświetlenie. Tym razem zdjęcia będą bardziej przemyślane i, mam nadzieję, lepsze technicznie. W pierwszym secie ostrych jest znacznie mniej niż tych mydlastych.
Btw, ma ktoś dobry skaner do negatywów średnioformatowych? Skanowałem w fotolandzie w Chorzowie. Nie wygląda to najlepiej, wychodzi pixeloza, która mnie po prostu drażni, bo zamiast pięknego szumu czterysetki ilforda mam jakąś mozaikę pixeli. Ale i tak jest magia :)
Parę osób się mnie o to pytało, więc postanowiłem napisać co i jak. Generalnie całe to szkolenie, mające na celu uzyskać pozwolenie na fotografowanie w czasie mszy (ślubnej, komunijnej, pogrzebowej itp.) to taki trochę pic na wodę. Nie da się bowiem nauczyć kultury w trzy godziny kogoś, kto jest niekulturalny z zasady, z drugiej strony chyba każdy wie co w kościele wolno a czego nie? Każdy szanujący siebie i swojego klienta, fotograf/kamerzysta/ktośtamjeszcze nie będzie strzelał sobie w stopę zachowując się nieodpowiednio w kościele. Obojętnie czy jest wierzący czy też nie.
Z rzeczy nieco mniej oczywistych (dla niektórych) – do prezbiterium teoretycznie wchodzić nie można, chociaż tak na prawdę wszystko zależy od tego jak kto się dogada z proboszczem. U brata Gutka nie było z tym problemów :)
Co do organizacji – nie było najgorzej, chociaż sporo uczestników nie miało gdzie siedzieć. Największa sala Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego okazała się za mała. Konkurencja, jak widać, rośnie ogromna :) Nic tylko się cieszyć :)
Podsumowując – papier jest potrzebny, całe szkolenie nieco mniej. O ile pierwszy ksiądz wykładowca mówił ciekawie, luźno i z dobrym podejściem o tyle drugi nudził strasznie i nie dopuszczał nikogo do głosu. I to on, zdaje się, jest rektorem na tym wydziale. Współczuję studentom ;) Następnym uczestnikom polecam zabranie ze sobą książki, gazety lub czegoś innego, co pozwoli na zabicie czasu. Usiąść można w kąciku i czytać nie wadząc nikomu. Wystarczy się tylko podnieść przy sprawdzaniu obecności i przy odbieraniu dokumentu. :)
Najnowsze komentarze