Zezwolenie na fotografowanie w kościele
Parę osób się mnie o to pytało, więc postanowiłem napisać co i jak. Generalnie całe to szkolenie, mające na celu uzyskać pozwolenie na fotografowanie w czasie mszy (ślubnej, komunijnej, pogrzebowej itp.) to taki trochę pic na wodę. Nie da się bowiem nauczyć kultury w trzy godziny kogoś, kto jest niekulturalny z zasady, z drugiej strony chyba każdy wie co w kościele wolno a czego nie? Każdy szanujący siebie i swojego klienta, fotograf/kamerzysta/ktośtamjeszcze nie będzie strzelał sobie w stopę zachowując się nieodpowiednio w kościele. Obojętnie czy jest wierzący czy też nie.
Z rzeczy nieco mniej oczywistych (dla niektórych) – do prezbiterium teoretycznie wchodzić nie można, chociaż tak na prawdę wszystko zależy od tego jak kto się dogada z proboszczem. U brata Gutka nie było z tym problemów :)
Co do organizacji – nie było najgorzej, chociaż sporo uczestników nie miało gdzie siedzieć. Największa sala Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego okazała się za mała. Konkurencja, jak widać, rośnie ogromna :) Nic tylko się cieszyć :)
Podsumowując – papier jest potrzebny, całe szkolenie nieco mniej. O ile pierwszy ksiądz wykładowca mówił ciekawie, luźno i z dobrym podejściem o tyle drugi nudził strasznie i nie dopuszczał nikogo do głosu. I to on, zdaje się, jest rektorem na tym wydziale. Współczuję studentom ;) Następnym uczestnikom polecam zabranie ze sobą książki, gazety lub czegoś innego, co pozwoli na zabicie czasu. Usiąść można w kąciku i czytać nie wadząc nikomu. Wystarczy się tylko podnieść przy sprawdzaniu obecności i przy odbieraniu dokumentu. :)
Najnowsze komentarze