Pierwszy średniaczek!

No i stało się, odebrałem wywołany negatyw i skany. Teraz siedzę przy kawie, moim zdychającym laptopie i oglądam swoje wypociny. Negatywów małoobrazkowych zrobiłem już w swoim życiu sporo, głównie za czasów mojej totalnej amatorki, kiedy po prostu pstrykałem nie zastanawiając się nad niczym a pojęcia takie jak kompozycja, głębia ostrości zbyt dużo mi nie mówiły. Ekspozycję albo ustawiał automat (Nikon F4 mojego Taty) albo ustawiałem ciut powyżej „zera” na drabince (FM2). Potem była przerwa – kilka lat bez zdjęć – i era cyfry. Dlatego też ten negatyw jest dla mnie szczególny. Sam nie wiem czy dlatego, że to średni format, czy po prostu dlatego, że to negatyw. Chyba z obu powodów.
Same zdjęcia „jaj nie urywają” ;) Jak widać na załączonym obrazku są to głownie zdjęcia moich biskich. Dla mnie niesamowicie fajnie było się oswajać z tą maszyną, takie trochę metafizyczne doznanie. Jakby przenieść się wczasie. Wciąga! Zdjęcia robiłem pentaconem six tl mojego Taty, którego dostał od Dziadków kiedy poszedł do technikum fotograficznego. O ile mnie pamięć nie myli było to w 1970 roku. Fajna historia tym bardziej, żę z tej puszki wyszło dużo naprawdę dobrych zdjęć. Motywujące :) Druga rolka ilforda już czeka na naświetlenie. Tym razem zdjęcia będą bardziej przemyślane i, mam nadzieję, lepsze technicznie. W pierwszym secie ostrych jest znacznie mniej niż tych mydlastych.
Btw, ma ktoś dobry skaner do negatywów średnioformatowych? Skanowałem w fotolandzie w Chorzowie. Nie wygląda to najlepiej, wychodzi pixeloza, która mnie po prostu drażni, bo zamiast pięknego szumu czterysetki ilforda mam jakąś mozaikę pixeli. Ale i tak jest magia :)
Polecam zainwestować w Epsona 4490 Photo. 35mm, 6×6, 6×9 skanuje, cacy.
Gratuluję :) Wiem co czujesz…też niedawno wywołałem swój pierwszy średnioformatowy negatyw :)
@Robert – wysłałem Ci krótkiego mejla z pytaniem o ten skaner :)
@Damian – dzięki :D