Odgrzewane kotlety, poprzedni tytuł był zły :)
Do domu dotarłem dopiero przed momentem. Jestem lekko wqrviony meczem Polska-Niemcy (piłka ręczna – jak ktoś nie śledzi, to trąba ;]). Chyba za słabo kibicowałem przed telewizorem ;)
Fotograficznie nie lubię zimy, szybko robi się ciemno, na ulicach jest mniej ludzi i mniej się dzieje. Tym bardziej nie lubię takiej pogody jaką serwują za oknem. Zimno, mokro, pada deszcz ze śniegiem. W takim momencie przychodzi czas na odgrzewane kotlety. Teraz jest to o tyle zabawne, że mam taki burdel w zdjęciach, że ciężko mi się połapać co i gdzie mam, więc przenosząc i katalogując zdjęcia trafiam na różne strzały, nawet takie jakieś nie moje. Tym razem nie dość, że zdjęcie typu „ja takich nie robię” to jeszcze obróbka dosyć forsowna. Oryginalne zdjęcie było bardzo płaskie i bez kontrastów, jednak z rawa udało się conieco powyciągać. Wyszło mrocznie, klimat kojarzy mi się z Gotham City.

Zdjęcie zrobiłem we Frankfurcie. Pobyt był o tyle fajny, że spontaniczny. Po powrocie z podróży poślubnej nie chcieliśmy od razu wracać do Polski. Woleliśmy wykorzystać parę wolnych dni, które nam zostały na obijanie się w Niemczech. Spontany są najlepsze :D
dobre Ci to wyszło :)
mniam:))