Zadyma w stylu latino
Nie wiem o co chodziło, bo nie rozumiem Hiszpańskiego, ale o ile zdążyłem się zorientować kłócili się między sobą sprzedawcy z hali targowej. Nie wiem o co.


Coś tam sobie tłumaczyli

Się mówi, że AF nie trafił. Trafił, bo celowałem w coś innego ;-)

Policjanci na pełnym luziku, nie robili dosłownie nic.

Paliły się wszystkie drogi dookoła. Podpalili wyjazdy w każdym możliwym kierunku, nawet pod mostem. Nikt tego nie gasił, paru odważnych kierowców próbowało to przejechać swoimi samochodami ;-)

Były też inne przeszkody terenowe.
Było tam też zadziwiająco spokojnie. Latynosi niby temperament mają, ale poza tłumaczeniami nie było nawet krzyków.
no, no niezły ten Twój blożek :)
:-)