Wczoraj wybraliśmy się na Słowację, żeby wjechać na Łomnicę (2634m n.p.m.). Na dole była kolejka, że hej, ale całkiem szybko się przesuwała.

Jedzie się 4-osobowymi wagonikami na pierwszą stację – Łomnicki Staw (1751m n.p.m.) czasami całkiem wysoko. Widoki są piękne.

Sama Łomnica wygląda tak.

Niestety nie udało nam się tam wjechać, bo zabrakło biletów. Ograniczenie liczby biletów jest spowodowane tym, że kursuje tam tylko jeden wagonik, a jego podróż w dwie strony trwa z pół godziny. Może następnym razem się uda :-)

Nad Łomnickim Stawem dostępny bufet i średnie piwo w cenie 55sk.

Sam staw to raczej większa kałuża ;-)

W dole Tatrzańska Łomnica

Wracając chcieliśmy się wybrać do Jaskini Bielskiej, ale okazało się, że jest czynna do 14. Normalnie jaja. Chcąc nie chcąc wyskoczyliśmy na Krupówki, na których można kupić co się komu żywnie podoba ;-)

Na przykład psa, podobno rasowego beagle

Gra na skrzypcach, jak widać, nie cieszyła się popularnością. Dużo większą uwagę przykuwali rzemieślnicy malujący futurystyczne obrazy za pomocą farb w sprayu.

Zawsze można było strzelić sobie fotę, w stroju górala na tle Giewontu. Heeej ;-)

Na deser widoczek z dziś. Niesamowicie podoba mi się ta stara karetka/radiowóz za szopą ;-)
Najnowsze komentarze