po parę fotek dziennie ;) Jakoś szybciej nie daję rady ;)

Kontuzjowana ara z podciętymi lotkami wytartą klatą. Ciężko być atrakcją turystyczną.
Ludzie w Ameryce Południowej malują domy tak, żeby były inne niż sąsiada. Wszystkie kolory są żywe. Czerwony uzyskują poprzez zmieszanie z wodą czerwonej ziemi.

Takie kolory tylko w Ameryce Południowej.

W Porlamar (w innych miejscach też), można kupić świeże banany, winogrona i inne owoce, sok z pomarańczy (wyciskane na miejscu – fota leży gdzieś na dysku ;]). Nikt się tu specjalnie nie przejmuje higieną (nie widać na fotach), ale też chyba nikt na to nie narzeka ;) Wracając do bananów – jadłem kilka rodzajów – smakują inaczej niż te w Polsce, nie przypominają aż tak papieru ;) No i mają fajną, porzeczkową nutę.


Klimat trochę ciężki – tropikalny – wysoka wilgotność, gorąco, nie każdemu musi odpowiadać, ale można się przyzwyczaić. Najgorsza jest ta wilgotność, człowiek się spoci i tego nie czuje ;)


DALEJ WRZUCAM ZA DUŻE FOTKI – OBCINA PRAWĄ STRONĘ. Następnym razem się bardziej postaram ;)
Relaks. Żona, czerwone wino, muzyka, rozmowy… Dawno się tak fajnie nie czułem. Ostatnie tygodnie (miesiące?) były gonitwą, chodziłem niedospany i zmęczony. Dziś ostatni dzień dyżuru. Mam nadzieję, że nikt dziś w nocy nie zadzwoni, że nie będę musiał rozkładać laptopa, logować się i klikać. Rano śniadanko i duży kubek kawy, od poniedziałku powrót do jakiejś regularnej aktywności. Marzy mi się basen przynajmniej dwa razy w tygodniu. Najlepiej trzy.



Do tego codziennie kilka(naście) zdjęć i będzie elegancko.

A w kolejny weekend wypad w góry :) Chyba nas tu pokrzywi jak gdzieś nie pojedziemy. Najchętniej wybrałbym się na kolejny urlop. Norwegia? Czemu nie ;) Obojętnie gdzie, byle daleko. Do innych widoków i ludzi.


Albo do Barcelony. Nie widziałem jeszcze Camp Nou


Oni może też tam kiedyś zagrają ;)
Właśnie się zorientowałem, że w tym i dwóch poprzednich postach dałem za duże fotki i mi je poobcinało. Nie chce mi się tego zmieniać. Niech tak zostanie. Polecam opcję „pokaż obrazek”. Widać przerwa w blożkowaniu nie wyszła mi na zdrowie – zapomniałem jakie są wymiary strony ;)
Wybrałem się na małego streeta we Frankfurcie. Coraz bardziej mi się takie focenie zaczyna podobać.
Za oknem szaro. Dobrze, że od wczoraj mamy net ;)




Robiąc zdjęcia we Frankfurcie miałem niezłe zderzenie z rzeczywistością po powrocie z Wenezueli. Zupełnie inni ludzie, bardziej podejrzliwi, głównie nieuśmiechnięci i uciekający sprzed obiektywu.





Co nie przeszkodziło mi świetnie spędzić tam czasu i napić się dobrego piwka przenicznego ;)





Co prawda z Wenezueli wróciliśmy już prawie dwa tygodnie temu, ale urządzanie mieszkania + dyżur zabierają całkowicie mój wolny czas. Cieszę się, że powoli wolnego czasu będzie przybywać. Na początek krajobrazowo z Playa El Agua.

1/4s z ręki, ciężko było utrzymać ;)
Najnowsze komentarze